1 grudnia wtotek
Umawiam się wstępnie z kolegą na niedzielny rower.
3 grudnia czwartek
Połowa rodziny zapada na ostre przeziębienie
wyjazd zagrożony.
5 grudnia sobota
Cały dzień spędzam z synem na zawodach pływackich.
Wieczorem czuję się niepewnie(choroba?).
Telefon od kolegi-niestety nie jedzie:(
To nic pojadę sam
6 grudnia niedziela
Jak zwykle(u mnie) wyruszam wcześnie.O 6.30 już kręcę
ze Skoczowa w stronę Górek,przed 7.00 wjeżdżam w las,jest
już jasno.Podjazd pod Zebrzydkę suchy i twardy.Jedzie mi się
dobrze,ale od czasu do czasu muszę odpocząć.Trasa wiedzie
szlakiem w kierunku Błatniej.Kilka trudniejszych fragmentów
z luźnymi kamieniami podchodzę.Wjeżdżam wreszcie na polany
prowadzące do Cisowego.Zamarznięte kałuże,twardo szybko.

Niestety wieje.Na Cisowym posiłek i w dół do Brennej.

Po raz kolejny doceniam tylne zawieszenie i dobre hamulce.Wybieram
zjazd trudniejszy niż zazwyczaj,na próbę zawieszenia,pokonuję go niezbyt
szybko,ale pewnie.Za 10 min.jestem w Brennej i decyduję się jeszcze na
wjazd na Równicę.Od Brennej Leśnicy na przełęcz Beskidek prowadzi piękna,
szeroka droga.
Potem niestety błotniste ,strome podejście i grzbietem do szczytu.
Równicę mijam i od razu w dół żółtym szlakiem.Jeszcze nigdy zjazd
z Równicy nie był tak szybki.W końcówce popuszczam coraz bardziej
hamulce i na ostrym błotnistym zakręcie o mało nie ląduję w krzakach.
W ostatnim momencie koła łapią kontakt z podłożem.
Czyżby to jedna z zalet fulla?
Powrót do domu asfaltem 25 min.
Czas wycieczki 3h15
Dystans 43 km.
7 grudnia
Do pracy przychodzę z przeziębieniem i początkiem jakiejś choroby
(oby niegroźnej).
Warto było.

Napisane przez ganzes, grudzień 08, 2009
Napisane przez Foreight, grudzień 10, 2009
Napisane przez Wolf999, grudzień 10, 2009

Szybkiego powrotu do zdrowia.
| « poprzednia | następna » |
|---|
6 GRUDNIA 2009

