Sobota 21.11.2009 roku Biker Trzebinia w składzie Agata, Keny, Rozwell, Jakub.
Wreszcie ruszyliśmy na większą wyprawę. Celem były górki o wysokości nie przekraczającej 317 metrów, czyli Chełm i Sokola koło wsi Kamień za Alwernią. Wyprawa miała mieć około 40 km. Z racji, że wiozłem ze sobą sporej wagi sprzęt fotograficzny również nie miałem dłuższych planów niż wspomniana czterdziestka.
Ja miałem jeszcze jeden cel. Odnaleźć Szatana.
Ruszylismy znaną drogą na Regulice, a potem skręciliśmy na Mirów. Koło Skowronka udało nam się wbić na krótko w niebieski szlak, który zaraz zgubiliśmy, ale mając mapę w aparacie fotograficznym szybko dotarliśmy na górę Chełm. Kilka zdjęć z tego pagórka udało się zrobić, ale tylko do odległości 5 km. Zimowe już Słońce powoduje zamglenie atmosfery i dopatrzenie się pięknych widoków jest niemożliwe. Takie rzeczy teraz tylko o 6 nad ranem w bezchmurny dzień.
Linia przebiegająca z Bożniowej w Trzebini przez Chełm powinna wskazać szczyt w Tatrach zwany Świnicą 2301 m n.p.m. Obok tego szczytu powinien znajdować się Szatan mający wysokość 2432 metry n.p.m.
Linia przebiegająca między Bożniową, a Świnicą powinna odzwierciedlać układ szczytów teoretycznie także przy obserwacji na górze Chełm. Przesunięcie obserwacji na zachód lub na wschód powoduje przesunięcie się szczytów w zależności od ich odległości od obserwatora. Przesuwając się na zachód, im dalej są szczyty tym bardziej przesuwają się w prawo względem szczytów będących bliżej. Robiąc dwie panoramy z dwóch miejsc widać to wyraźnie na zdjęciach. W ten sposób łatwo określić, który szczyt jest dalej, a który bliżej.

Panorama Tatr z Bożniowej w Trzebini.
Orientacja Bożniowej na mapy.google.pl
W poszukiwaniu szczytów ograniczyliśmy wyprawę do poszukiwania dogodnego miejsca do obserwacji na przyszłość z powodu słabej widoczności w zimowej aurze nisko przemierzającego horyzont Słońca powodującego zamgloną poświatę.
Zaliczyliśmy górę Chełm, a potem niebieskim szlakiem przejechaliśmy obok Sokolej.
Dalszą cześć wyprawy wymyślił Keny i ruszyliśmy w stronę Przegini Duchownej, a stamtąd do Rezerwatu Kajasówka.
Potem jak zwykle Keny złapał kolca w oponę i na flaku dojechał po terenie jadąc nad przepaściami Kajasówki, aż do stacji benzynowej. Tam doładowaliśmy przy okazji energię i pozostało nam 25 km drogi powrotnej.
Mnie już 5 kg sprzętu fotograficznego coraz bardziej dawało znać po plecach. Zmęczenie było spore, ale przycisnęliśmy mocno i dość szybko przemieszczaliśmy się w stronę Trzebini. Bylibyśmy w godzinę, gdyby w Brodłach nie zatrzymał mnie niezwykły widok.
Wielbłąd dwugarbny. Rozumiem, że klimat się zmienia, ale mam nadzieję, że nie w stronę klimatu pustynnego ;)
Przejechaliśmy w sumie 66 km.
Reszta zdjęć TUTAJ.
Trochę przerobiona opcją retinex dla uzyskania dobrego kontrastu panorama Tatr z Bożniowej w Trzebini na chrzanowski24.pl

Napisane przez ganzes, listopad 22, 2009
Napisane przez Wojtek, listopad 23, 2009
Napisane przez vanhelsing, listopad 24, 2009
| « poprzednia | następna » |
|---|
66 km w poszukiwaniu Szatana.
a wybrałbym się

