![]() |
| Od Pan_Boz_6000 |
Rzut okiem na Babią Górę przez obiektyw 300 mm o godzinie 9:00 z Bożniowej. Decydujemy się na nią przespacerować. Będzie zimno, liczymy na 0 stopni, ale nie spodziewaliśmy się, że będzie odczuwalne -15 C.
Od lewej: Ketsi, Keny, Spons, Agata.
| Od 2009_11_29_Biker_Babia_Gora |
Wyruszamy szlakiem o godzinie 13:44.
| Od 2009_11_29_Biker_Babia_Gora |
| Od 2009_11_29_Biker_Babia_Gora |
| Od 2009_11_29_Biker_Babia_Gora |
| Od 2009_11_29_Biker_Babia_Gora |
| Od 2009_11_29_Biker_Babia_Gora |
Oblodzony szlak jak poniżej staje się coraz bardziej zdradliwy i niebezpieczny. Niby nic takiego, bo trochę lodu, ale jeden nieuważny krok i leci się w przepaść.
| Od 2009_11_29_Biker_Babia_Gora |
| Od 2009_11_29_Biker_Babia_Gora |
Wchodzimy w chmurę.
| Od 2009_11_29_Biker_Babia_Gora |
| Od 2009_11_29_Biker_Babia_Gora |
Od czasu do czasu, dosłownie na kilka sekund ukazuje się taki widok.
| Od 2009_11_29_Biker_Babia_Gora |
| Od 2009_11_29_Biker_Babia_Gor |
| Od 2009_11_29_Biker_Babia_Gora |
| Od 2009_11_29_Biker_Babia_Gora |
I wreszcie o godzinie 15:50 szczyt.
| Od 2009_11_29_Biker_Babia_Gora |
Teoretycznie wszystko fajnie. Droga powrotna to łatwiejszy szlak, jednak schodzenie to nie to samo co wychodzenie, a zaczyna się ściemniać. Chodzenie po górach w nocy i w zimie ma swój urok, ale jest bardzo meczące, gdyż nie widać oblodzonych kamieni. Przypadki na szczęście zwykłych upadków to norma. Zwłaszcza, że wszyscy mieli lampki, ale tylko nieliczni je wyciągnęli. Księżyc doskonale oświetlał skaliste zejście. Uznałem, że nie wyciągnę lampki, zresztą nie chciało mi się jej wyciągać, wolałem przyzwyczaić wzrok to panujących warunków. W końcu nie można zawsze i wszędzie polegać na elektronice.
Pierwszego zonka zaliczyła Agata. W tym samym miejscu postanowiłem sprawdzić system schodzenia przez zjazd na butach po zlodowaciałym śniegu i niestety nie utrzymałem równowagi, gdy natrafiłem na lodową szklankę dostałem natychmiastowego przyspieszenia i wylądowałem na ziemi. To był kontrolowany zonk w celu sprawdzenia, czy warto ryzykować zabawę, czy lepiej jednak nie prowokować i nie lekceważyć panujacych warunków. Umiarkowanie przeszedłem na system kociego kroku. Schodzenie jest dużo bardziej niebezpieczne od wychodzenia. Większość wypadków zdarza się przy schodzeniu, nie tylko dlatego, że jest się już bardziej zmęczonym, ale dlatego, że schodzenie wymaga większej kontroli równowagi i jest się tyłem do skał przez co nie można natychmiast podeprzeć się dłońmi. A odpowiednie buty to kolejna ważna sprawa w takich okolicznościach inaczej trzeba być jak kot, który zawsze spada na cztery łapy. Wtedy także należy pamiętać o ciężarze np. ciężkim plecaku, który nie ułatwia utrzymania równowagi. Akurat miałem ponad 8 kg sprzętu na plecach i schodzenie musiałem wziąć na bardziej poważnie.
Najgorzej jednak było na górze i nie z powodu, że było ślisko. Przez kilkanaście minut schodzenia musieliśmy wytrzymać - 15 stopni wiejącego wiatru z lewej strony. Być może było to nawet -20 C. Po kilku minutach zamarzały wargi i policzki. Kiedy zeszliśmy w cień góry zrobiło się cieplej.
| Od 2009_11_29_Biker_Babia_Gora |
| Od 2009_11_29_Biker_Babia_Gora |
| Od 2009_11_29_Biker_Babia_Gora |
| Od 2009_11_29_Biker_Babia_Gora |
| Od 2009_11_29_Biker_Babia_Gora |
O godzinie 17:42 byliśmy na parkingu. Spacerek na Babią Górę był bardzo udany i to był przedsmak tego co szykujemy na zimę i mały trening z obciążeniem.
Czas wyjścia na szczyt: 2 godziny 6 minut
Czas schodzenia prawie tak długi jak wyjścia.
Całkowity czas przejścia 4 godziny.

| « poprzednia | następna » |
|---|
Babia Góra z perspektywy 300 mm kontra rzeczywistość
ale zawrócić, nie zwróciliśmy

