To było jak jeszcze tego śniegu co teraz jest jeszcze nie było, czyli w listopadzie.
Jest w Chorzowie takie magiczne miejsce o nazwie cyklocela- nazwy tej nikt już nie używa nawet sam właściciel ale.. jest i tyle i według mnie pasuje do tego miejsca.
Czas tam stoi w miejscu.
Tam z klamorów z mojej cobry i nowej ramy giant trance powstał mój obecny rower.
Stał tam także pod ścianą,pośród innych rowerów czekających na reanimację Glory dh o monstrualnym skoku z przodu( jakiś marcoch) i z tyłu (rocco).
-Witek co temu glory jest?
-Hamulce- właśnie wyregulowałem...wypróbuj je jak chcesz , możesz nie dżwigać d..,y z siedzenia przy zjeżdżaniu z krawężnika- to zawieszenie jest niesamowite.
-Jesteś pewien że właściciel nie miałby nic przeciwko?
-Hamulce trza sprawdzić- dopiero je zrobiłem, przejedź się czy twoim zdaniem jest ok
Rzeczywiście nie trzeba było ani nic dźwigać z siedzenia ani grzebać przy hydraulikach- trzeba za to było szybko wiać bo próba hamulców odbyła się na terenie kościoła z uwzględnieniem wszystkich jego schodów i murków...
To był amatorski freeride na poświęconej ziemi pod czułym okiem Pana Boga.

| « poprzednia | następna » |
|---|
Freeride na kościelnych schodach

