Dziś mój rowerek doczekał się czyszczenia. Jako że zdrowie mnie zmogło i mam jakieś kłopoty z węzłami chłonnymi zająłem się moim rumakiem. Oj wymagał czyszczenia, z napędu zdjąłem z 400g zaschniętego smaru i błota zmieszanego i powciskanego gdzie się dało. O osadzie smolisto błotnistym na ramie nad kolem już nawet nie wspominam bo dosłownie paznokciami trzeba było skrobać.
Serwis jesienny zakładał smarowanie piast i oliwienie pancerzy, Accent dostał nową siłę na kolejne kilometry tego roku. Zmartwiony jestem swoim stanem zdrowia bo liczyłem na to że w ten weekend wpadnie co nieco. Chciałbym choć 9,5 tysiąca w tym roku nabić a jak mnie rozłożyło jest to wątpliwie….Cóż z szalikiem na szyi po apapie czekam na efekty działania mojej immunologii

| « poprzednia | następna » |
|---|
jesienne czyszczenie roweru
dla rowera to też nie zazdrowo mieć tyle brudu na sobie

