Wczoraj, tj 18.07.2010 wybraliśmy się na lajtową masówkę, zorganizowaną przez Annihilatora(czy jak się to tam pisze). Na starcie o 10:00, (albo i nie '00') stwiło się 6os.: organizator - Anni, Keny, Rozwell, Patrycja (pat), Piotrek(po raz pierwszy zawitał do naszego grona) i ja. W planieAnniego było przejechać 50km i wrócić na 15:00 do domu. Mieliśmy dotrzeć do kamieniołomu w Miękini.
Z Trzebini wyruszyliśmy gdzieś 10:15, szybko przejechaliśmy przez Puszczę Dulowską, by w Woli Filipowskiej zgarnąć jeszcze jedną nową osobę - Gabrysię.
Kawałek drogą gówną krajowa 79 i wbiliśmy na zielony szlak, który doprowadził nas dokładnie do celu. Pare fotek i dalej mozolnie potoczyliśmy się nieznanymi ścieżkami w znanym kierunku tak, że dotarliśmy do Czatkowic, gdzie kto chciał mógł się zaopatrzyć w co tam chciał. Po postoju ruszyliśmy do Czernej i tutaj znowu postój przy wodopoju.
W tym miejscu nasz wycieczka podzieliła się na 2 grupy. Piotrek, Organizator i Gabrysia pojechali w kierunku domu drogą lekko okrężną, a my, czyli reszta, pojechaliśmy do Paczółtowic, by stamtąd wbić do Doliny Racławki. Tak szybko jak tam wjechaliśmy tak szybko stamtąd się zwineliśmy w akcie ucieczki przed bąkami, komarami, muchami i tego typu syfami. Przez polne ścieżki, łąki i prywatne posesje dojechaliśmy (najprawdobodobniej to było to) do wsi Szklary. Dojechaliśmy do drogi 94 gdzieś pomiędzy Olkuszem a Krakowem(udając się w kierunku Krk) . Przy tym trakcie znowu postój w celu zaopatrzenia się w płyny czy co kto tam chciał. Na wysokości Ojcowskiego PN odbiliśmy w prawo by za moment wjechać do Doliny Będkowskiej. Obfite opady deszczu w nocy z soboty na niedziele jazdę tam uczyniły jeszcze przyjemniejszą. Dla nas, nie wiem jak dla rowerów. Ale one chyba też to lubią bo z reguły zaraz potem dostają nową działkę/działki smarów, olejów i innych czarów.
Dotarliśmy do Doliny. Chcieliśmy wszamać kiełbaski, ale że nie było kiełbasek, to kupiliśmy sobie kilka izotoników i do tego każdy wciął miskę pierogów ze skwareczkami. Gospodarze tak nas polubili, że za ponad połowę złotych napojów nie chcieli zapłaty. Po zregenerowaniu sił udaliśmy się w kierunku domuf. Przejechaliśmy przez kilka mniejszych miejscowości, Las Zwierzyniec i Puszczę Dulowską by wyjechać w okolicy zalewu Chechło. Stamtąd wszyscy się udali w swoim kierunku.
A wieczorkiem w celu odpoczynku po niemeczącej wycieczce zorganizowaliśmy sobie grilla.
Poniżej zdjęcie autorstwa Patrycji.

A tu jeszcze więcej jej zdjęć. http://bikefama.pl/index.php?option=com_community&view=photos&userid=2615&task=album&albumid=171&Itemid=227
Odkąd włączyłem zapis trasy przejechaliśmy 86km. Mi w sumie wyszło koło 93, Patrycji 97, Rozwellowi ponad 100km, a Keny miał troche bliżej :P.
Średnia prędkość ok. 17km/h, najwyżej byliśmy 527m npm. Czas wycieczki ok. 8h.

| « poprzednia | następna » |
|---|
Masóweczka

