Co prawda tym razem poza pudłem , pogoda dopisała i konkurencji się nazjeżdżało ze wszystkich stron.W Węgierskiej Górce byłem po raz trzeci,podoba mi się ,że nie trzeba się przepychać wśród masy rowerowej.Trochę szarpaniny na początku, a potem już walka tylko z własnymi słabościami.Miło było spotkać kogoś z BF. Koszulka okazała się dobrym znakiem rozpoznawczym.Szkoda ,że było ich tak mało. Kolega spons wyrwał do przodu i zobaczyłem go dopiero na mecie.Organizacja imprezy jak zawsze sprawna,jedzenie dobre(Nigdy nie mogę odmówić sobie golonki z grilla) Czekam na wrześniową Cięcinę.

| « poprzednia | następna » |
|---|
PUCHAR WÓJTA PO RAZ TRZECI

