Od czasu kiedy zacząłem startować w zawodach rowerowych co jakiś czas stawiam
sobie nowe wyzwania i próbuję sił w różnych formach kolarstwa.Jakiś czas temu
natknąłem się na wydarzenie PUCHAR SZLAKU SOLNEGO.Typowe zawody XC.W ubiegłą
niedzielę pozbierałem rodzinę i wystartowaliśmy w kierunku Jordanowa.Toporzysko
przywitało na pochmurną pogodą ale przynajmniej deszcz nie padał.W zależności
od grupy wiekowej krótką ,pięciu-kilometrową trasę ,pokonywało się 1,2 albo 4 razy.
Mi przypadło w udziale dwukrotne zmierzenie się z spoko wyglądającą pętelką.
W rozmowie przed startem dowiedziałem się,że błota sporo i trzeba większość trasy
biec obok rowera ???Nie bardzo chciało mi się w to wierzyć,ale jak zobaczyłem
powracających z trasy zawodników i ich rowery powoli nabierałem respektu do czekającego
mnie zadania.Wreszcie start,rozprowadzenie na niewielkiej pętli i szybką ścieżką w las.
Pomyślałem-nie jest źle,a tu nagle bagno i pod górę,po błocie,potem śliskich korzeniach.
Nie miałem szans na jechanie,biegłem.Zresztą większość(całość) stawki biegła.Kilka
fragmentów trasy było do jazdy i to całkiem szybkiej,niestety wszystkie podjazdy
tonęły w błocie,miejscami było go po łydki.
No cóż wszystko jest dla ludzi ,które dziecko nie lubi pociaprać się w kałuży?
Dla dzieci była mini pętla zahaczająca o najbardziej soczysty fragment dużej pętli.
Startujący syn był oblepiony błotem tak samo jak ja.
Jest coś w uprawianiu kolarstwa ,że bez względu na warunki,wysiłek,i.t.p.wspomnienia
są zawsze pozytywne i tak było i tym razem.Do domu wracaliśmy szczęśliwi.






*Santé Per Polus

| « poprzednia | następna » |
|---|
SPP* w Toporzysku
bez błota nie było by takiej zabawy

