Dzisiaj przed obiadkiem,który składał się z surówki i piersi, postanowiłam troszkę rozruszać kości po dużym postoju.
Kondycja raczej średnia, więc nie zapuszczałam się dzisiaj dalej. Niestety szara rzeczywistość sprawiła,że tyłek odzwyczaił się od siedziska. Pociesza mnie fakt,że co raz więcej osób interesuje się właśnie tym typem rekreacji. Choć pogoda nie dopisuje ostatnimi czasy, to na szlakach nie brakuje turystów na trekkingach z sakwami,typowych spacerowiczów,czy osób dla których jeżdżenie znaczy coś więcej. Może władze w końcu coś zrobią w tym kierunku, rozbudują sieć tras rowerowych i przede wszystkim naprawią drogi. Współczuję osobom jeżdżącym na szosie....
Dystans:26.04km
Time: 1h6m49s
Max pr: 49.4km/h
Sr.pr: 23.4km/h
Temp: 22.5*C
Spal kcal: 337.45
Fat burn: 39.80g
Dzisiaj obyło się bez przygód, bo raczej fakt,że wciąż uciekałam przed deszczem i burzą chyba nie zalicza się do przygody, lecz istoty gwałtownych zmian klimatycznych.
Oto foteczki z moich regionów, cudowne Beskidy ;) dzisiaj ich nie zdobywałam,raczej patrzyłam na nie z oddali.



| « poprzednia | następna » |
|---|
W końcu chwila wytchnienia-niedzielny wypadzik,poniżej Beskidów;)

