BikeFama społeczność wszystkich rowerzystów

Jesteś tutaj: Blogi Zamek Tenczyn – rowerem 30,5 km po 10 cm warstwie śniegu. Łamiemy wszelkie prawa. Echo kasków.

Zamek Tenczyn – rowerem 30,5 km po 10 cm warstwie śniegu. Łamiemy wszelkie prawa. Echo kasków.

 

 

Od 2010_01_03_Biker_Tenczynek_30,5km_po_sniegu

 

03.01.2010 o godzinie 12:30 spontaniczna wyprawa rowerowa, kierunek Tenczynek. Skład: Foreight, Keny, Jakub. Oczywiście jak zwykle Keny dla urozmaicenia i z braku czasu na wymianę opony z tyłu ma założonego slika. Jedziemy po śliskiej nawierzchni oblodzonego asfaltu z cienką warstwą rozjeżdżonego śniegu przez samochody i wbijamy się w Puszczę Dulowską. Temperatura -5 C, a przy prędkości 30 km/h, którą czasami rozwijamy temperatura odczuwalna sięga około – 20 stopni. Zamraża twarz i już nie zmęczenie oraz opór powietrza, ale mróz powstrzymuje od szybkiej jazdy. W lesie nieprzebyte jeszcze ścieżki. Dopiero wjazd młoszowski do Puszczy wskazuje na próby treningów na nartach biegowych, ewentualnie zwykły bieg, ale żadnych śladów opon rowerów. Mijamy mężczyznę trenującego biegi. Przebijanie się przez śnieg jest utrudnione. Momentami wpada się w poślizg z powodu zmrożonej pierwszej warstwy śniegu, gdzie utworzyła się koleina po przejechaniu samochodu leśniczych. Prędkość na prostej dochodzi do 20 km/h, ale potem postanawiamy zwolnić, żeby zachować siły na dużo cięższy powrót. Planowo dystans ma wynieść 30 km, który można spokojnie pomnożyć przez współczynnik panujących warunków 3, a nawet 4 co daje odczuwalny dystans 120 km, również biorąc pod uwagę spadek formy w czasie zimowym. 100 km to na pewno, bo już dawno nie byłem tak wykończony, a przejechałem nie takie dystanse.

Gdy wjeżdżaliśmy na drogę asfaltową, rzadko mijały nas samochody.

 

Zamek Tenczyn osiągnęliśmy ze średnią prędkością 16,5 km/h. Zwykle w lecie przy warunkach sprzyjającej pogody ta średnia jest około 29km/h.

 

Przy zjeździe udaje mi się osiągnąć prędkość 53 km/h co Kenemu i Foreightowi wydaje się być szaleństwem z powodu możliwości poślizgu.

Pomyślałem, że mamy dwa różne punkty widzenia na szaleństwo i jego granice, gdyż dla mnie szaleństwem jest zjeżdżanie w czasie zmierzchu w lesie z podobną prędkością co czynią oni. Tam łatwiej o wystający korzeń, którego nie sposób zauważyć. Tym bardziej zdziwiłem się propagowanej tezie. Uznałem to jednak za pewien rodzaj dysonansu poznawczego i rodzaju wprowadzonych do świadomości lęków. Inni boją się wystających korzeni, inni boją się śliskiej nawierzchni, choć często przy małej prędkości potrafią doskonale nad poślizgiem panować. Z tego powodu przypomniała mi się jak zwykle nurtująca kwestia wolności i którą ku rozpaczy moich adwersarzy będę powtarzał.

Kolejny raz okazuje się, że lęk jest imaginacją, a nie ma nic wspólnego z rzeczywistością i sondażami. Kobiety boją się parkować samochody i robią to wolniej, mężczyźni nie boją się parkować i robią to szybciej. To nie rzeczywistość i sondaże (czyli większość) dyktuje granice, lecz wyobraźnia i wrodzone oraz nabyte umiejętności. Gdyby rzeczywistość i sondaże dyktowała granice, Człowiek Pająk (Alain Robert) nie zdobywałby bez zabezpieczenia wieżowców. W dodatku bez kasku ku przerażeniu tych, którzy chcieliby wprowadzić dla wszystkich obowiązek chodzenia w kasku także po chodniku. (Weszła ustawa nakazująca przymusowo na stokach narciarskich używania przez dzieci do lat 15 kasków). Ciekawe czy będę musiał swoje dziecko ubrać w kask, gdy będzie miało 4 latka, a już geniusz będzie zasuwał na nartach, choć jego rozwijający się kręgosłup może nie wytrzymać obciążenia kaskiem. Wyobrażacie sobie (mówię tylko do tych co rozumieją o czym mówię), dziecko, które cały czas chodziło w kasku, a po ukończeniu 18 lat postanawiające zostać bokserem? Jeden cios i jego mózg nie wytrzymuje wstrząsu. Traci przytomność. A delikatna czaszka chroniona przez nadgorliwych rodziców rozlatuje się jak skorupka jajka. Naprawdę nie piszę dla tych co myślą, że Pudzianowi rosną mięśnie bez obciążania ich różnymi zmyślnymi sposobami i mówiąc bardziej precyzyjnie doprowadzania do zerwania wielu słabszych włókien co powoduje reakcję obronna organizmu i przyrost masy mięśniowej. Chyba też nie muszę wspominać na czym polega sztuka rozbijania cegieł przez trenujących Kung-fu i dlaczego dziecko trenujące Kung-fu od najmłodszego może rozbić w wieku dorosłym więcej cegieł niż człowiek trenujący od ukończenia 15 roku życia. Dla niektórych to co robią karatecy to magia. Niestety to nie magia to efekt mozolnej i ciężkiej pracy nad ciałem.

Rozumiem rodziców, którzy od podstaw zaplanowali dziecku drogę kariery politycznej, wtedy jak najbardziej kask i odebrać narty, a posadzić przed telewizorem w kasku, żeby oglądał Sejmową Komisją ds. hazardu.

Śmiech mnie ogarnia jak to na różne sposoby kaskofile wymyślają różne argumenty. A to delikatny mózg dziecka, a to, że można wpaść na drzewo i rozbić sobie głowę. Dobrze. Jak ktoś jest nieudacznikiem to sobie rozbije głowę, ale dlaczego ktoś świadomy zagrożeń ma cierpieć z powodu głupoty innych? Niech sobie zwolennicy kasków na to odpowiedzą. Choć będzie im trudno, bo być może w dzieciństwie rozwijali się w kasku, a gdy przypadkiem go ściągnęli uderzyli się mocno w głowę i zdarzyła się tragedia. Jak to mówił jeden subiekt, że raz w życiu się spóźnił do pracy, a zawsze był punktualny i sumienny, a właśnie tego dnia szef przyszedł pierwszy raz tak wcześnie i zrobił mu awanturę.

Naprawdę szokujące jest to, że jakaś większość myśląca w dość prosty sposób próbuje narzucić innym w sposób przymusowy swoją wolę.

Przypomina to bajkę z której wzięło się powiedzenie: „Wśród ślepców, jednooki jest królem”. Zdanie wypowiedziane w filmie pt. „Raport mniejszości”. Dla większości jest to zwrot niezrozumiały. Bynajmniej nie chodzi tu o to, że jednooki jest królem z tego powodu, że widzi. Jednooki jest królem, bo ślepcy kazali mu wydłubać jedno oko, żeby mógł stać się takim jak oni i żeby mógł przez to zostać ich królem. Dlaczego chciał zostać królem? Nie chciał. Chciał poślubić kobietę swojego życia, która niestety była córką króla i jedyną jego następczynią w krainie ludzi pozbawionych oczu. Musiał sobie wydłubać oko dla miłości, a skutkiem ubocznym było to, że również został spadkobiercą tronu.

To tyle z pouczeń, których większość niestety nie zrozumie. Ich strata. Teraz muszą kupić swoim dzieciom kaski bo inaczej dostaną mandat na stoku. Jak nieznośne dziecko ściągnie kask to też dostaną mandat. Mówiąc prościej, mają za swoje. Jakie wnioski? W Polsce lepiej nie mieć dzieci, bo możesz dostać mandat, ewentualnie pozostaje ci zakupić argument.

 

W sumie nie chodzi w tym wszystkim o jakiś kask. Po prostu pewni ludzie nie zdają sobie sprawy, że kwestia kasku to kropla w morzu całej współczesnej filozofii ukrytej pod pretekstem bezpieczeństwa, czy terroryzmu. To jest oburzające. Niewyobrażalnie oburzające dla człowieka, który to pojmuje i niewyobrażalnie niepojęte oburzenie dla tych, którzy tego nie pojmują. To nawet wydaje się smutne, że większość ludzi nie posiada własnych przemyśleń w tej materii, a często jest to tak niezrozumiałe, a oni tak zarozumiali, że uznają to za jakiś byt w stylu UFO. Co by było, gdyby nagle nieznana cywilizacja pojawiła się na ich oczach? Może przeszliby do porządku dziennego, po jakimś czasie i w efekcie lżyliby wszystkich mówiąc, że zawsze wierzyłem w UFO.

Zawsze wierzył w UFO? Nie było to kwestia przemyśleń i analiz oraz statystyk, tylko kwestią wiary?

Tak właśnie. Oni wierzą. Wierzą, że Ziemia jest okrągła. Tak jak kiedyś wierzyli, że Ziemia jest płaska. Mogą zrugać tego, kto twierdzi, że Ziemia jest płaska, ba spaliliby takiego na stosie jak kiedyś Giordana Bruno. Nigdy nie poddali w wątpliwość tej wiary, wolą za nią zabić, niż przyznać się, że ich wiedza przyswojona w szkole oparta jest na wierze i kilku zdjęciach zrobionych przez NASA.

 

To tak na marginesie. Oni wierzą, w uzdrawiającą moc kasku. Niewątpliwie ta wiara nie jest szkodliwa dopóki nie każą wierzyć w nią innym.

Czy w Unii Europejskiej skończyła się tolerancja dla inności? Czy skończyła się tolerancja dla homoseksualistów? Chyba nie? To dlaczego skończyła się tolerancja w Unii Europejskiej dla tych co nie chcą kasków?

 

Dobrze. Skończę na tym pytaniu ten drażliwy temat, który jak wspomniałem pobudza moje głębokie zasoby nieograniczonej furii i nie daj Boże, aby kaskofil wszedł mi w drogę, gdy akurat wpadam w jej trans. Nie z powodu, że nie chcę nosić kasku, ale z powodu, że argumenty kaskofilów to czysta hipokryzja granicząca ze średniowieczną wiarą w płaską Ziemię i jest ta wiara, która jest niebezpieczna, bo czciciele i wyznawcy kasków wprowadzają je ustawowo jako przymus za którego nieprzestrzeganie grozi kara większa od nabicia sobie guza. Czy to nie jest absurd?

 

Przemyśleń w czasie tej ciężkiej przeprawy przez śnieg mieliśmy więcej, ale nie sposób byłoby je tutaj wszystkie poruszyć.

Zrobiliśmy 30,5 km ze średnią prędkością 15,5 km/h. Czas jazdy wyszedł około 2 h, a całkowity czas około 3 h. Jednak ta wyprawa była jak 100 km, choć po czasie jazdy można sądzić, że tylko 60km.

 

"Tylko śnięte ryby płyną z prądem"

Written by :
Jakub
Points: 148
 
Komentarze (2)Add Comment
0
...
Napisane przez Gość, styczeń 10, 2010
LEPSZY OD NICH JEZDZIL PO CHRZANOWIE I JUZ NIE ZYJE
Jakub
...
Napisane przez Jakub, styczeń 10, 2010
Grozisz mi?

Napisz Komentarz
smaller | bigger

busy

Polecamy: portal społeczności dla miasta chrzanów i najbliższych okolic | wynajmij na imprezę limuzyny bydgoszcz | usługi Sprzątanie Kraków tanie i skuteczne, polecamy usługi fotograficzne fotografia ślubna tarnowskie góry i śląsk. Ćwiczenia jogi na śląsku Joga Gliwice i okolicach. A jeśli już jesteśmy przy temacie ćwiczeń to zobacz koniecznie klub sportowy katowice, zajęcia fitness, sztuki walki i relaksacyjne