Pogoda nie rozpieszczała ostatnio i pomału traciłem już nadzieję na jakieś resztki jesieni. Trochę entuzjazmu wzbudziła propozycja niedzielnego wyjazdu, jednak sobotnia aura skutecznie wdeptała go w ziemię. Mimo wszystko, ustawiłem budzik na piątą, z postanowieniem - "nie będzie padać, to jadę". Rano wyglądam przez okno - mgła taka, że nie widać pogody. Jadę. Nagrodę otrzymałem już w pociągu - pojawiło się Słońce...

| « poprzednia | następna » |
|---|
Zjazd życia

