Przeżyjmy to jeszcze raz - IV Maraton Chrzanowki

Dodany przez: Ketsi

Powiązane tagi:Brak tagów 

Ketsi

 

Pokuszę się więc na relacje z tegorocznego IV Maratony Chrzanowskiego, który odbył się dnia 19.08.2009 o godzinie 17:40

 

Start miał miejsce koło przystanku, tak samo jak w przypadku poprzedniego niedokończonego maratonu.

 

Spis uczestników:

 

Zawodnik nr. 1 (M)

Zawodnik nr. 2 (M)

Zawodnik nr. 3 (M)

Zawodnik nr. 4 (K)

 

Jeżeli chodzi o skład to, aż 25 % uczestników były to kobiety lub dzieci, bądź jak ktoś woli kobiety z mentalnością dziecka. Męska część była raczej dojrzała i introwertyczna. Dla ułatwienia autor w relacji będzie używał jedynie cyfr (1,2,3,4) przy opisie zawodników.

Ruszyliśmy. Początek dość leniwie, asfalt nie zmusza ani nie mobilizuje do wysiłku. Po przejechaniu kilkuset metrów, wbijamy na polną, piaszczysto-trawiasto-kaminista drogę. 1,2 i 3 jadą przodem, 4 zamyka całość. Ciągniemy stosunkowo po płaskim, czasem nawet zdarza się asfalt.

Pierwszy podjazd męczący - Góry Zagórze. Tereny miłe dla oka, szczególnie dla ocząt czwórki. Tereny to leśne. Co lepsi czekają na górze, 4 dryluje ostatnie, powoli pod górę, między czasie przewracając się na lewą stronę (dlaczego lewą?!). 2 uwiecznia na fotografiach zawodników, trzeba to docenić ponieważ nikt nie uwiecznia jego. Jakie to poświęcenie, jakie? Przejaw to wielkiego altruizmu i pokory. Gdyby nie brak widowni zapewne było by słychać oklaski dla tego zawodnika. Podjazd - Góry Pogorzyce. To już spokojniej, tym bardziej, że autor nie do końca pamięta tego fragmentu, czyli nie mogło być zbyt ciężko. W końcu zjazd do Zagórza, miły bo z góry, można więc odpocząć i podziwiać widoki, choć sensowniejsze wydaje się patrzeć pod koła. Zjazd nie-asfaltowy przeradza się w asfaltowy, a następnie po chwilach znowu pod górę. Jedziemy w między czasie fragmentem drogi asfaltowej , który według deklaracji oznakowania drogowego nie jest utrzymywany zimą. 4 spokojnie sobie ciągnie do góry, towarzyszy mu 3, który wykorzystując lekkie zmęczenie towarzysza i brak możliwości załapania oddechu i mówienia. Chwali się swoimi sukcesach w poprzednich edycjach maratonu - podsumowując 3 nie jest skromnym rowerzystą.

Na górze znowu krótka przerwa dla naszego fotografa. Pedałujemy pod/nad/do Źrebce, mijając po lewej stronie słynną Górę Bukowica - słynną z powodów nie znanych. Targamy przed siebie do/z góry, osiągamy szczyt tego fragmentu trasy i znowu ku radości wszystkich zjazd do Pogorzyc. Aby równowaga była zachowana to jak było z góry to teraz lekko pod góre i płasko, ten fragment trasy - Pogorska - pozwala nam zawodnikom na podziwianie widoków. Łączą się tu szlaki niebieski, zielony i nasz eMChaowki. Prawie wszyscy się wzruszają, ale że, autor jedzie z tyłu to łez nie zauważył. Zjazd to Płazy Dolnej, przebiega w milczeniu. Wbijamy na fragment drogi wojewódzkiej nr 781, następnie w lewo. Przed nami drugi w kolejności podjazd męczący, zanim jednak dojedziemy do skrętu  jest czas na picie i rozmowy. 3 wykorzystując płaskość terenu żartuje na tematy różne, atmosfera maratonu idzie ku lepszemu. I jest - podjazd. Droga utwardzona, co ciekawe jakiś miesiąc temu tego jeszcze nie było. Zrobili to dla nas, dla nas rowerzystów - pięknie.

NA drugiem podjeżdzie męczącym 1 i 2 jadą zdecydowanie przodem, 3 i 4 jak się można domyśleć nie. Tutaj zdarza się coś co będzie długo wspominane, mianowicie tak w połowie podjazdu, 3 spostrzega drzewka owocowe wydające na świat śliwki. Nie myśląc długo, zatrzymuje się i je i je i je. Upominamy przed 4 nie przestaje. Cóż to za potwór śliwkowy, takiego jeszcze nie widzieliście. Napełniwszy brzuszek rusza w towarzystwie 4, aby dokończyć podjazd utwardzany i wjechać w Czarny Las.  Czarny las to przyjemny las, raczej płaski teren, ino że drzewa zielone a nie czarne. Z Czarnego lasu w Czarny dół a potem na Płaską Górę (403).

Później szybki zjazd , lekki podjazd i po lewej stronie drzewa owocowe - śliwkowe. Zawodnik 3, nie mógł tej okazji odpuścić, jednak co ciekawsze okazało się że i 2 to potwór. W ramach przysłowia z kim się zadajesz takim się stajesz, 4 też nie omieszkał spróbować tego owocu zakazanego. Jedynie 1 marudził, że zarazki, że bakterie, że mocz zwierząt. Po dłuższym postoju ruszamy ponownie. Oznaczenie trasy bywa znikome, więc wśród męskiej części zawodników pojawią się teorie spiskowe dotyczące powodu przerwania MCH 01.08. roku bieżącego.

Jedziemy dalej leniwie - trudno jechać nie leniwie jak się zjadło tyle śliwek;) Jako, że start miał miejsce później to wjazd do wąwozu Simota odbywa się już w lekkim mroku. Radośnie 1, 2 i 3 jadą przodem, 4 jako rozsądny i strachliwy rowerzysta , jedzie z wolna uważając na przeszkody naturalne. Następnie wyjazd z wąwozu i dalsza część trasy jest spokojna, lekko w górę i lekko w dół. Generalnie, miernik trudności trasy w postaci 4, daje radę. Podjeżdżamy w okolice skały Triasowej i kolejna przerwa dla fotoreporterów. Tutaj Nasz Maraton ulega zmianie, nie jedziemy już jak MCH z dnia 01.08, tylko tniemy wprost przez Piłę Kościelecką na Trzebinie.

Już jest na tyle ciemno, że każdy poza 4 włącza co ma. Czyli 1,2 i 3 tylne światełka a 2 nawet przednie. Przed przejazdem kolejowym klika rowerowa się zatrzymuje i montuje światełka roztargnionemu 4. Tutaj trochę postaliśmy, pośmialiśmy się;)  Morał jest taki, że w przypadku lampek rowerowych trzeba pamiętać o bateriach. Potem to już formalność do Ronda Solidarności w Trzebini i meta.

Ogólna klasyfikacja nie jest znana w przypadku mężczyzn, jednak w przypadku kobiet mamy  - zawodnik nr 4. otrzymuje złoty medal. Cieszy się.

 

Podumowując było miło, zmęczenie było rewanzowane przez panującą atmosfere. W tym miejscu Zawodnik nr. 4 chciałby przeprosić uczestników za utrudnienia wynikające z jego obecności;)

 

 

Relacja omija fragmenty, których autor zapomniał. Momentami upraszcza, kłamie i kradnie;)

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze (6)Add Comment
Jakub
...
Napisane przez Jakub, sierpień 20, 2009
Dlaczego o numerze 1 jest tak mało? A o numerze 4 jest tak dużo? Ale to dobrze, że numer 4 wie kto tu jest numer 1.
0
...
Napisane przez Gość, sierpień 20, 2009
Tak , tak bo autor zapomniał dodać, że 1 jechał za szybko i 4 za mało go widział aby opisywać, bo 1 to niebywały zawodnik, taki skromnysmilies/wink.gif
Jakub
...
Napisane przez Jakub, sierpień 20, 2009
1 pojawia się 6 razy, 2 pojawia się 7 razy, 3 pojawia się 10 razy, a 4 aż 14 razy.

Czy te liczby mają jakieś znaczenie kabalistyczne?
Wojtek
...
Napisane przez Wojtek, sierpień 20, 2009
Pewnie ma, że gdyby jechało więcej zawodników, ci ostatni byliby jeszcze więcej obgadywani. Stylowa relacja smilies/smiley.gif
Tomasz Jeska
...
Napisane przez keny, sierpień 20, 2009
Łatwo poznać kto jest kto smilies/tongue.gif
0
...
Napisane przez Gość, sierpień 21, 2009
Jakby było napisane przy 1 (osobnik alfa i omega) to bym wiedział.

Napisz Komentarz
smaller | bigger

busy