No to i ja opowiem swoją kraksę .Było to w tamtym roku znalazłem na allegro buty SPD ( moje pierwsze ) sklep w Warszawie na Ursynowie ,wiec dosiadam mojego rumaka i gnam ,jadę z Żoliborza przeskakuję na Pragę( bo tam po drodze jeszcze jeden sklepik) .Jestem na Ursynowie piękne ścieżki rowerowe,jadę w kierunku Kabat, jestem gdzieś niedaleko, ale nie z tej dzielnicy więc małe pytanko tubylca jadącego z dzieckiem w foteliku. Dostaję informację już kawałek, w pedały i zaraz jestem mam zielone światełko na ścieżce, więc do przodu widzę przechodnie idą więc i ja gnam i nagle ściana Picasso Xsara podjechał sobie do przechodzących pieszych zapominając o małym drobiazgu ścieżka rowerowa, a na niej ja jadący po moje pierwsze buty.Dobrze że zadziałały instynkty bezwarunkowe jeszcze ze sportu (judo i akrobatyka ) i hamulce w moim whhelerku składam się pięknie na bok i walę w tego Picasso
słyszę jak pięknie pęka kask leżę tak sobie i podjeżdża tubylec z dzieckiem na foteliku pomaga mi pozbierać graty bo wszystko powypadało bidony licznik itd .Wychodzi człowiek z samochodu i mówi przepraszam nie wiem jak ja to zrobiłem jechałem tylko po wodę do oligocena .Ja w tym momencie pomyślałem tylko jedno dobrze że to ja, a nie tubylec z dzieckiem w foteliku.Po buty jakoś dojechałem, chłopaki w sklepie podcentrowali kółko, buty kupiłem i jak dojechałem do domu nie wiem wszystko było w jakimś szoku.
Oczywiście człowiek od wody napisał oświadczenie, PZU wypłaciło błyskawicznie należność, rowerek został naprawiony,a szkód się narobiło na ponad 3000 zł.Ale z całej kraksy zapamiętam tubylca z dzieckiem w foteliku i trzask pękającego kasku taki jakiś charakterystyczny.A zapomniał bym dodać mnie jako staremu akrobacie oczywiście nic się nie stało małe stłuczenia i obtarcia .
I to tyle a była na forum dyskusja o tym czy zakładać kask, niech zdrowo myślący sami sobie odpowiedzą.
