Oto pięciu kolarzy, którzy mieli wkład w to, że Tour de Pologne był pod względem sportowym i medialnym jednym z najważniejszych wydarzeń w naszym kraju.
Najlepszy: Stefan Schumacher.
Zwycięzca całego wyścigu i dwóch ostatnich najtrudniejszych etapów. Niemiec nie wygrał przez przypadek – to już znany kolarz, w tej chwili 7. zawodnik świata według rankingu UCI Pro Tour.
Najbardziej przyjazny: Luciano Pagliarini
Jedyny Brazylijczyk w cyklu Pro Tour, czyli kolarskiej Lidze Mistrzów. Mały wzrostem, ale wielki duchem.
Najbardziej fair: Thomas Voeckler
Na koncie ma 15 zwycięstw, w 2004 roku był przez kilka dni liderem Tour de France. We Francji jest wielką gwiazdą.
Największe objawienie: Marcin Osiński
Do składu grupy Intel-Action dostał się w ostatniej chwili, zastępując kontuzjowanego Tomasza Brożynę.
Największe rozczarowanie: Stefano Garzelli
Przed wyścigiem zwycięzca Giro d’Italia z 2000 roku zapowiadał, że specjalnie się do naszego wyścigu przygotowywał, że chce wygrać.
Więcej w "Przeglądzie Sportowym"

| « poprzednia | następna » |
|---|

