
Często zazdrościmy kolarzom-zawodowcom ich szczupłych sylwetek i wyrzeźbionych mięśni, które są dobrze widoczne pod warstwą skóry. Zastanawiamy się wówczas, czy również moglibyśmy tak wyglądać… O ile nasza budowa ciała nie jest mocno krępa, z grubym kośćcem, z tendencją do nadmiernego budowania się mięśni, dość ławo możemy uzyskać efekt „wycieniowania”. Jak to zrobić?
Dieta to podstawa!
Jak zawsze największym sprzymierzeńcem w walce ze zbędną tkanką tłuszczową jest odpowiednio skomponowana dieta. Jeśli zdecydowaliśmy się zrzucić niechciane kilogramy już na początku okresu przygotowawczego (w okresie listopada), mamy o tyle ułatwione zadanie, że nie musimy się zbytnio spinać i głodzić, z nastawieniem zrzucenia zbędnych kilogramów w dwa tygodnie, bo zaraz będzie pierwszy wyścig… Mamy dużo czasu, możemy chudnąć powoli, stopniowo, nawet 1-2 kilo w miesiącu, co da nam w ciągu 5 miesięcy (do początku kwietnia) teoretycznie ubytek 5-10 kilo. To niezły wynik zważywszy na minimum wysiłku włożonego w utrzymanie diety. W gruncie rzeczy nawet specjalna dieta nie jest tu potrzebna. Wystarczy ograniczyć cukry proste tj. cukier, słodycze, biały chleb, soki słodzone i napoje gazowane (od listopada do lutego trenujemy przecież głównie „w tlenie”, więc nie potrzebujemy zwiększonej ilości węglowodanów) oraz zakończyć konsumpcję na 3-4 godziny przed snem. Reszta posiłków niech będzie jak najbardziej urozmaicona. I to byłoby na tyle.
Jeśli jednak ktoś ma więcej kilogramów do spalenia (raczej będą to osoby rozpoczynające przygodę z kolarstwem…), warto dorzucić jeszcze do tych dwóch zasad trzecią – wykluczenie na jakiś czas słodyczy z diety. Można od czasu do czasu zjeść kilka kostek gorzkiej czekolady lub kawałek domowej roboty ciasta (sernika, szarlotki czy makowca). Do tego regularność spożywanych posiłków: co 3-4 godziny zjadamy pełnowartościowy posiłek.
Odpowiedni trening
Jak wspomniałam wyżej, w okresie przygotowawczym trenujemy głównie aerobowo, czyli tlenowo, jadąc z tętnem 65-75% Rh max. To powoduje, że organizm pobiera energię głównie z wolnych kwasów tłuszczowych, tłuszczowych a nie z węglowodanów, jak ma się to w przypadku treningów o zwiększonej intensywności.
Co jednak, gdy kwiecień za pasem, a nie udało się wcześniej zmusić do walki z tłuszczykiem? Wówczas warto, obok treningów odpowiednich na ten moment, wygospodarować trochę czasu w tygodniu na trening typowo tlenowy. Taki trening zasadniczo nie męczy, a pozwoli spalić troszkę zbędnego tłuszczu. Jeśli mogę coś zasugerować, to gorąco polecam tlenowe ćwiczenia rano na czczo. Wówczas spalanie jest jeszcze bardziej aktywne. Trzeba jednak pamiętać, by trening taki nie trwał więcej niż 60 minut.
Korzyści z bycia lekkim na rowerze
A po co w ogóle chcemy się odchudzać przed zawodami? Co daje nam niższa masa ciała? Z całą pewnością największe zalety tego odczujemy w jeździe pod górę. Nie bez powodu właśnie „górale” są najszczuplejsi w peletonie, w przeciwieństwie do sprinterów, którzy do filigranowych raczej nie należą. Ich mięśnie bowiem są tak duże, że generują ogromną moc na finiszach. Stąd te różnice.
W przypadku jazdy pod górę, im mniej do dźwigania, tym lepiej. Z własnego doświadczenia wiem, że po zrzuceniu nawet 3 kilogramów moja jazda na podjazdach jest dużo mniej męcząca. Dlatego warto pokusić się o spalenie zbędnej tkanki w miesiącach jesienno-zimowych i powitać sezon kolarski z radością, satysfakcją i zadowoleniem, no i z „wycieniowaniem” godnym pozazdroszczenia!
Jeśli Ty również chciałbyś schudnąć, lecz na ogół Twoje zmagania z nadwagą wychodzą dość kiepsko, zawsze możesz skorzystać z pomocy profesjonalistów, tj. np. firma EpiCentrum Zdrowia. Szczegóły znajdziesz klikając w link poniższej strony.
Ewelina Wieczorek
www.epicentrumzdrowia.pl

Napisane przez Agnieszka, lipiec 19, 2010
Napisane przez ffxiv gil, wrzesień 03, 2010
| « poprzednia | następna » |
|---|
