05.07.2008 r. sobota89 dzień wyprawy
Poranek przyiosł mi kolejne spostrzeżenia dotyczące życia Mongołow. Otoż nikt rano nie spieszył się ze wstawaniem, pomimo że juz nie spał (po 6-ej przebudzila mnie babcia, ktora się ubrała i położyła dalej do łożka). Wynika to chyba z tego, ze pierwsi ktorzy wstają mają najwie-cęj prac gospodarczych do wykonania, więc nikt się nie spieszy. Sam wiec także spokojnie pole-żałem sobie do 8-ej. Sniadanie bylo wyjątkowo skromne – suchy chleb, 2 ciasteczka i herbata z cukrem. Jednak mnie najbardziej cieszył fakt spokojnie spędzonej nocy w jurcie. Zauważyłem także, że na zimę jest ona docieplana grubyni płachtami, jakby z wełny.
Turystyka
30.06.2008 r. poniedziałek
22.06.2008 r. niedziela
16.06.2008 r. poniedziałek
14.06.2008 r. sobota
05.06.2008 r. czwartek
01.06.2008 r. niedziela
Na ostatni etap rajdu – z Gniewu do Gdańska – wyjechali o godzinę wcześniej. Droga była spokojna, pogoda idealna, choć z początku trochę zawiewało chłodem. Na trasie jednak dostali wiatr w plecy i migiem pokonali cały etap. Na 20 kilometrów przed Gdańskiem stuknął im tysięczny kilometr!
– Być w Toruniu i nie widzieć starówki to jak pojechać do Rzymu i nie zobaczyć Papieża – mówił wczoraj Paweł Czarny przed wyjazdem z bazy noclegowej do centrum miasta. Zanim jednak kolarze zatrzęśli się na toruńskim bruku, musieli biec z pomocą kobiecie zaatakowanej przez rozwścieczonego psa.
Etap z Płocka do Torunia mignął niespodziewanie szybko. Po miłym spotkaniu z płockimi energetykami wyjechali na trasę. Po drodze zdarzył się wypadek – na szczęście bez poważniejszych konsekwencji.
Pod wiatr – IV dzień rajdu
20.05.2008 r. wtorek
