BikeFama społeczność wszystkich rowerzystów

Jesteś tutaj: Start Turystyka

Turystyka, wyprawy rowerowe, trasy, wycieczki

Przytyk i okolice

Wycieczkę zaczynamy na Rynku w Przytyku. Pośrodku stoi studnia. Według niektórych jest to środek Europy. Ponieważ granica Europy jest sprawą umowy, prawdopodobnie da się ją tak wyznaczyć, by środek wypadał w Przytyku. Oczywiście przy studni. Stojąc zatem przy centralnej studni widzimy drogowskaz - prosto do Odrzywołu, w prawo do Gozdu. Jest też tabliczka z oznaczeniem szlaków rowerowych: zielonego, żółtego i czarnego. Wszystkie prowadzą w prawo. I tam właśnie się udajemy. Przekraczamy starorzecze Radomierzy i dojeżdżamy do skrzyżowania przed kościołem. W lewo mamy drogowskaz na Odrzywół, tam też prowadzi czerwony szlak rowerowy, którym będziemy podążać. Świątynia góruje nad okoliczną zabudową stojąc na grodzisku. Ów gród strzegł włości naszych przodków przed najazdem z pobliskiego Mazowsza. Parę wieków później w tutejszym kościele Jan Kochanowski pojął za żoną Dorotę Podlodowską. Kochanowscy byli dziedzicami Przytyka aż do XIX wieku. Obecny kościół jest XX-wiecznym dziełem Stefana Szyllera.

 

Ruszamy zatem drogą na Odrzywół. Przy skrzyżowaniu możemy zobaczyć mapę szlaków rowerowych w gminach należących do związku Radomka. Nasza droga lekko się wznosi i po lewej stronie otwiera się widok na dolinę Radomierzy. Zjeżdżamy do rozstaju. W prawo skos można jechać w kierunku Odrzywołu, my zaś udajemy się prosto - na Domaniów. Po chwili przecinamy drogę do Potworowa i Odrzywołu. Na skrzyżowaniu należy uważnie popatrzeć zwłaszcza w prawo, gdzie widoczność ogranicza wzniesienie.

Jadąc dalej przekraczamy mostek na niewielkim potoczku i zaraz, po lewej stronie spotykamy świętego Jana Nepomucena w drewnianej kapliczce. Jego posągi stawiane są zazwyczaj koło mostów - gdyż zginął on zrzucony do Wełtawy w Pradze za odmowę wyjawienia tajemnicy spowiedzi. Podążamy dalej asfaltową drogą. Po prawej stronie tabliczka z nazwą - ulica Wrzoska. Droga prowadzi do wsi Wrzos, gdzie zachował się gotycki kościół. My jednak - zgodnie z drogowskazem i znakiem szlaku - wkrótce skręcamy w lewo do Domaniowa. Mijamy tunele foliowe, w których rośnie papryka, bedąca specjalnością północno-zachodniej części Ziemi Radomskiej. To największe zagłębie uprawy tego warzywa w Polsce. W Słowikowie droga wchodzi na krawędź doliny Radomierzy. Mijamy kolejny mostek i oto znajdujemy się wśród pięknych łąk urozmaiconych sosnowymi zagajnikami. Ale sielanka wkrótce się kończy. Przypadkowo usytuowane domy, wyrwane z polnego krajobrazu wysokimi płotami - to już Domaniów. Lepiej patrzeć w prawą stronę - w głębi zobaczymy stodołę z wrotami malowanymi w romby.

W lewo roztaczają się rozległe widoki na dolinę Radomierzy. Po prawej stronie - wśród drzew szkoła w stylu modernistycznym, a następnie pasieka ze starymi drewnianymi ulami. Przy końcu zabudowy asfaltowa droga odbija ostro w lewo. Na wprost asfalt się kończy, dalej jest droga gruntowa - tam podąża czerwony szlak. My skręcamy w lewo z asfaltem, by zaraz zobaczyć - w prawo skos - Jezioro Domaniowskie. Ponad wodami jeziora na horyzoncie dostrzeżemy Garb Gielniowski - pasmo wzgórz, które za czasów I Rzeczypospolitej stanowiło granicę Ziemi Radomskiej z powiatem opoczyńskim.

Jezioro Domaniowskie powstało przez przecięcie ziemną zaporą doliny Radomierzy. Mając powierzchnię pół tysiąca hektarów, jest najrozleglejszym zbiornikiem wodnym w międzyrzeczu Wisły i Pilicy. Jego pojemność wynosi 13 milionów metrów sześciennych. Mijamy po prawej przystań policyjną i wjeżdżamy na koronę zapory. W prawo skos ponad wodą dostrzegamy otoczony wysokimi drzewami zespół dworski w Konarach. Przy drodze zaś spotykamy znaki szlaków niebieskiego i zielonego. Wyjeżdżamy z doliny i tu droga asfaltowa się kończy. Skręcamy w prawo - wraz ze szlakiem, choć znak skrętu minęliśmy już znacznie niżej. Nadal jedziemy pod górę i wkrótce po prawej stronie spotykamy działkę zagrodzoną betonowym płotem - który na domiar złego udaje drewniane żerdzi. Za ogrodzeniem odchodzi w prawo droga do dworu w Konarach. Tam skręcamy, opuszczając znakowany szlak. Droga jest nieco wyboista, jednak względy estetyczne powinny nam to wynagrodzić. Perspektywę zamyka kurnik dworski. A jest to naprawdę godna uwagi budowla. Nie dojedziemy prosto do kurnika - na drodze staje nam siatka, którą ogrodzony jest dwór, podlegający właśnie odbudowie. Skręcamy zatem w lewo, ku nowej wiejskiej kaplicy. Zaraz za nią warto zboczyć w prawo w stronę jeziora - choćby po to, by zobaczyć z bliska kurnik, zanim się zawali - jest bowiem w opłakanym stanie… Od dworu z kurnikiem kierujemy się dalej ku zabudowaniom Konar. Dojeżdżamy do skrzyżowania. Prosto droga asfaltowa wiedzie w stronę Mniszka. W prawo do jeziora prowadzi piękna aleja wśród drzew. My udajemy się w lewo drogą brukowaną kocimi łbami. Na brzozie widnieje znak szlaku niebieskiego. My będziemy podążać szlakiem zielonym. Za tablicą oznajmującą początek Głogowa dochodzi z lewej strony droga, z której zjechaliśmy za kiczowatym ogrodzeniem udającym żerdzie. Wracamy zatem na nasz szlak zielony. W Głogowie można jeszcze spotkać drewniane chałupy budowane na zrąb i stare kamienne obórki. Zabudowa się kończy i wyjeżdżamy na otwartą wierzchowinę z samotnym drzewem. To dobry punkt widokowy, choć widoki rozciągają się głównie za nami. Po lewej stronie - dolina Radomierzy. Po prawej w oddali piętrzy się Garb Gielniowski.

Kończą się kocie łby i docieramy do rozstaju. Jedziemy w prawo skos drogą szutrową. Dolina Radomierzy zostaje za nami, za to widok na Garb rozszerza się coraz bardziej w kierunku zachodnim. Mijamy Zadąbrów. Droga robi się nieco piaszczysta, jest jednak przejezdna. Wjeżdżamy w las. Po lewej stronie mamy las sosnowy, po prawej - dąbrowę. Kupy śmieci - po obu stronach. Droga jest miejscami nieco wyboista. Na skrzyżowaniu podążamy prosto. Wkrótce las i nasza droga kończą się. Wyjeżdżamy na drogę asfaltową. Tu szlak zielony skręca w prawo, a my - w lewo. Jedziemy skrajem lasu przez Żmijków. Niebawem zaczynają się Krzyszkowice i tu spotykamy znak szlaku czarnego, który wiedzie prosto do Przytyka.

Las po lewej stronie oddala się od drogi, po prawej mijamy ciekawą kapliczkę w kształcie górki z polnych kamieni. W lewo drogowskaz pokazuje drogę do Młudnic, a może raczej - Młódnic. Po prawej zaś stronie widzimy kratownicową wieżę przekaźnikową. Zaraz za nią skręcamy w drogę asfaltową w prawo - mimo że szlak czarny idzie dalej prosto. Mijamy po lewej stronie sady, a gdy te się kończą, ukazuje się wieża kościoła w Jarosławicach. Przy łuku drogi stoi nasz znajomy święty Jan Nepomucen. Na cokole data 1793 oraz herby. Kruk z pierścieniem w dziobie - to Korwin - herb Kochanowskich.

Zjeżdżamy do doliny, w której leżą Jarosławice i na skrzyżowaniu skręcamy w lewo, by po chwili znaleźć się przy kościele. Tutejsza kamienna świątynia ma dopiero pół wieku, ale szczyci się posiadaniem gotyckiego obrazu - Matki Bożej Koronowanej w Niebie. Obraz umieszczony jest w nowym drewnianym ołtarzu z motywem płotu. Na płocie bowiem - wedle tradycji - miał zostać znaleziony ów sławny obraz. Miejsce słynie łaskami - Jarosławice znane są jako sanktuarium.

Od kościoła jedziemy dalej. Po lewej stronie mijamy zielony staw, potem dom sołtysa, a potem kończy się asfalt. Podążamy cały czas prosto. Droga jest zarzu żwirowa, potem szutrowa, wreszcie piaszczysta. Gorsze odcinki można ominąć jadąc po lewej stronie od drogi. Wjeżdżamy do lasu, gdzie droga robi się twardsza. Docieramy do skrzyżowania z drogą asfaltową i skręcamy w prawo. Tu spotykamy znaki szlaku czarnego, z którego zboczyliśmy do Jarosławic. Zanim las się skończy, po obu stronach pojawiają się malownicze stawy. Przekraczamy małą rzeczkę i wjeżdżamy do Oblasu. Po prawej stronie mijamy New Holland - w równym szeregu stoją eleganckie niebieskie ciągniki. Niebawem zaczyna się Przytyk. Dojechawszy do drogi Radom - Potworów skręcamy w lewo. Przekraczamy Radomierzę i po chwili stajemy na przytyckim Rynku - u studni wyznaczającej pępek Europy...

Więcej…

Iłża i okolice

Iłża leży w szczególnym miejscu - gdzie Iłżanka przedziera się przez pasmo wapiennych wzgórz. Tamtejszy zamek góruje nad miastem stojąc na na krawędzi przełomu - ponad kilkudziesięciometrowym urwiskiem. Jego ruiny widoczne są z Rynku, na którym zaczynamy naszą wycieczkę. W zamku ją skończymy. Na razie udajemy się w przeciwnym kierunku - do iłżeckiej Fary. W obecnym kształcie kościół jest renesansowy. Otacza go ciekawy zespół starych budynków, tworząc coś w rodzaju dziedzińca. Fara posiada bogate wyposażenie, na czele z manierystycznym ołtarzem głównym. 

Podążamy dalej w górę ulicą Radomską i skręcamy w pierwszą przecznicę w prawo. Zjeżdżamy do skrzyżowania z drogą Radom - Rzeszów. Tuż przed nim na słupie wiszą drogowskazy z oznaczeniem szlaków rowerowych. Przejeżdżamy przez skrzyżowanie. Po prawej stronie mijamy pomnik obrońców ziemi iłżeckiej w czasach ostatniej wojny. Jedziemy ulicą Wójtowską otoczoną zwartą parterową zabudową - typową dla XIX-wiecznych miasteczek małopolskich. W podwórzu pod numerem 63, po lewej stronie, zobaczymy unikatowy kamienny piec garncarski. A ceramiczne wyroby iłżeckie sławne były w całej I Rzeczypospolitej...

 

Po prawej stronie mijamy drogę do mostu na Iłżance. Tu rozchodzą się szlaki. W prawo idzie czerwony do Ciepielowa, my podążamy prosto szlakiem niebieskim. Duże budynki po lewej stronie, z elewacjami wyłożonymi odłamkami ceramiki - chyba w nawiązaniu do iłżeckiej tradycji - to Izomot. Zakłady te wyrabiają różne ciekawe przedmioty - między innymi pancerne szafy bankowe, kosiarki samobieżne oraz - tajemnicze - motokultywatory.

Mijamy oznaczenie końca z Iłży i wiszące pod nim tabliczki ze znakami szlaku. Przytwierdzone do okrągłego słupka mają tę wadę, że każdy może je przekręcić. Cokolwiek by zatem nie wskazywały - jedziemy prosto asfaltem. Docieramy do Jedlanki Starej. Nazwa to bardzo znacząca - mówi nam, że rosły tu kiedyś jodły. Warto wiedzieć, że północna granica zasięgu tego gatunku przebiega przez Ziemię Radomską. I tak w Karpatach, w puszczach Świętokrzyskiej, Iłżeckiej i Kozienickiej jodły można spotkać, a dalej na północ - już nie. W Jedlance spotkamy małe murowane budyneczki, bez większych okien, a z kominem. To suszarnie tytoniu, z którego uprawy znana jest południowo-wschodnia część Ziemi Radomskiej.

Z prawej strony otwiera się widok na staw w dolinie Iłżanki, wzdłuż której cały czas jedziemy. W najlepszym miejscu widok przesłonięty jest nowym domem o tępej architekturze. Po prawej stronie napotykamy ciekawą kapliczkę wśród drzew - sześcioboczną, z grubymi filarami po rogach. Wkrótce mijamy kolejną wieloboczną budowlę - zespół wielkich metalowych zbiorników. Jedna z zagród po prawej stronie jedna - cała drewniana - zarasta czekając na nabywcę. Czyż nie lepiej wyremontować starą chatę, zamiast szpecić krajobraz postmodernistycznym kiczem?

Na szczęście jeszcze nikt nie zdążył jeszcze zabudować zalesionych wzgórków na przeciwnym brzegu doliny Iłżanki - widzimy je po prawej stronie. Lesiste wzgórki pojawiają się także przed nami. Te zdążono wzbogacić metalową wieżą przekaźnikową i wysypiskiem śmieci - legalnym, w przeciwieństwie do tych, które zaraz napotkamy wjeżdżając w las. Za lasem, mijając drewnianą chałupę obrosłą winoroślą, wjeżdżamy do Jedlanki Nowej. Kamienna piramida po lewej stronie upamiętnia poległego żołnierza Batalionów Chłopskich. Wkrótce spotykamy na słupie tabliczki mówiące o rozejściu szlaków. W prawo odchodzi czarny do Małomierzyc. My nadal zdążamy prosto szlakiem niebieskim. Mijamy leśniczówkę Podrzecze, a następnie zespół młodników. Dojeżdżamy do Wólki Gonciarskiej. Po prawej stronie stoi sklep z artykułami spożywczo-przemysłowymi i pijalnia piwa w jednym - jak głosi stosowny napis. Budynek dumnie nosi na sobie datę 1962. I tak wygląda - typowy giees - do dziś zresztą będący własnością Gminnej Spóldzielni z Kazanowa. To świetne miejsce na przystanek w swojskim klimacie.

Dojeżdżamy do zejścia dróg i skręcamy w prawo. Za chwilę w lewo, do Kazanowa odchodzi niebieski szlak, którym dotychczas jechaliśmy. Teraz udajemy się prosto, szlakiem czarnym w stronę Antoniowa. Przy drodze widzimy drewniane budynki z napisem "Środopoście 2005". To pięknie, że dawna tradycja malowania okien w połowie Wielkiego Postu nie zanika. Budynek zdobią też nowsze, modne dziś napisy, nie nadające się jednak do zacytowania w przewodniku.

Zaraz po lewej stronie mijamy znak roweru z czarną kropką - oznaczający początek szlaku. Zaczyna się Kowalków Kolonia. Mijamy ruiny młyna, most na Iłżance i staw z wyspą. W lewo dochodzi droga z Kowalkowa, a wraz z nią szlak żółty. Stoi tu tablica z siecią szlaków rowerowych nad Iłżanką. Jedziemy dalej prosto. Droga wcina się w zbocze doliny, potem znów się obniża i wprowadza nas do lasu. Po prawej stronie mijamy gajówkę i wkrótce w prawo odchodzi asfaltowa droga. Skręcamy w nią, zgodnie ze znakami szlaku żółtego. Szlak czarny idzie dalej prosto. Jedziemy dość długo przez las po nieco wyboistej nawierzchni. W końcu z lewej strony, trochę od tyłu, dochodzi droga z Antoniowa wraz ze szlakiem czerwonym. Jedziemy w prawo skos. Las zaraz się kończy, po lewej stronie mijamy drewnianą kapliczkę słupową. Wjeżdzamy do Małomierzyc. Tu urodził się Antoni Heda "Szary" - twórca legendarnego oddziału partyzanckiego w czasie ostatniej wojny.

Na skrzyżowaniu węzeł szlaków. Czerwony biegnie prosto do Iłży, czarny w prawo do Jedlanki. W lewo drogowskazu nie ma, ale idzie tam szlak żółty - i tu skręcamy. Po lewej stronie mijamy drewniany dom z charakterystycznym malowaniem naroży i okiennic. Kończy się asfalt, przechodząc najpierw w żwir, potem szuter. Szlak wchodzi w las, zakręca w lewo, zaraz potem w prawo i zamienia się w drogę gruntową, miejscami trochę piaszczystą, ale przejezdną. Tuż przed młodnikiem i dużą polaną odchodzi w prawo skos szeroka, rozjeżdżona droga. Szlak prowadzi prosto, my jednak tam nie pojedziemy, chcąc ominąć piaszczyste odcinki. Skręcamy zatem w prawo skos. Droga jest z początku bardzo wyboista, ale wkrótce, wraz z końcem lasu zwęża się i wyrównuje. Jest utwardzona kamyczkami. Po lewej stronie pozostałości domostwa - fundametny i resztka pieca. Dojeżdżamy do drogi asfaltowej przy krzyżu upamiętniającym działalność odziałów powstańczych. Z lewej strony dochodzi nasz szlak. Podążamy prosto. W Pasztowej Woli przecinamy drogę Iłża - Lipsko, kierując się na Podkońce. Po lewej stronie mijamy drewniany kościółek z takąż dzwonnicą, przyjemnie otoczony drzewami. Na kolejnym skrzyżowaniu znowu podążamy prosto. Dojeżdzamy do jeszcze jednego skrzyżowania - w szczerym polu. Tu żółty szlak skręca w prawo, dochodzi zaś stamtąd szlak zielony. My podążamy szlakiem zielonym prosto. Jedziemy przez całkiem odkryty teren, bez znaków. W Podkońcach na skrzyżowaniu, skręcamy w prawo, zgodnie ze znakiem szlaku. Pod koniec zabudowań droga skręca w lewo, zamienia się w żwirową tudzież twardzoną kamieniami. Kolejny zespół zabudowań to Maziarze Stare. Z prawej strony dochodzi droga asfaltowa, my jedziemy prosto, za znakiem szlaku, w stronę lasu. Tuż przed kolejnym zespołem zabudowy, zgodnie ze strzałką szlaku skręcamy w drogę gruntową w lewo i zaraz w prawo. Jedziemy skrajem lasu, drogą wyboistą, ale bez piachu. Przy leśniczówce Kruk dojeżdżamy do asfaltowej drogi Iłża - Sienno i tu skręcamy w prawo - za znakiem szlaku. Jedziemy przez mieszany. Jesteśmy w Puszczy Iłżeckiej - zajmującej powierzchnię 25 tysięcy hektarów na Przedgórzu Iłżeckim między Iłżą, Ostrowcem i Starachowicami.

Wkrótce szlak skręca w lewo w bitą drogę gruntową. My jedziemy prosto. Las się kończy, a jakość drogi - podnosi. Z prawej strony skosem przybliżają się zabudowania Maziarzy Nowych, ciągnące się wzdłuż innej drogi. W końcu obie drogi się schodzą. Nieco dalej, w miejscu, gdzie droga odbija w lewo, my skręcamy w prawo, za drogowskazem na Maziarze Stare. Tu spotykamy znowu szlak zółty rowerowy oraz takiż pieszy. Po prawej stronie mijamy duży luźny zagajnik sosnowy, przywodzący na myśl krajobrazy włoskie. Zmierzamy do położonych na niewielkim wziesieniu zabudowań Kotlarki. Nasza droga się kończy docierając do drogi poprzecznej. Jak pokazuje znak szlaku, skręcamy w lewo, a zaraz potem w prawo. Łagodnie się wznosimy. Na Granicy - jak zwie się górna część Kotlarki - kończy się asfalt. Tu następuje rozejście szlaków. Żółty idzie prosto do Małomierzyc - skąd przyjechaliśmy. W lewo - czarny szlak prowadzi do Iłży. Tam się udajemy. Droga miejscami kamienista, miejscami wysypana żwirem. Wyjeżdżamy na otwarty teren. Po lewej stronie, ponad Puszczą Iłżecką, na horyzoncie widnieją Góry Świętokrzyskie. Widać ich główny grzbiet - Pasmo Jeleniowskie i Łysogóry. Można dostrzec Święty Krzyż - klasztor i wysoką wieżę przekaźnikową. Za zarosłą zagrodą droga żwirowa skręca w prawo, a my wraz z nią. Docieramy do ukrytej wśród drzew Pustelni świętego Franciszka. Jest tu mały kościółek, studnia z drewnianym daszkiem - a w powietrzu pachnie tajemnicą. W dawnych czasach do tego miejsca podążały z Iłży uroczyste procesje.

Wracamy do zakrętu drogi żwirowej i podążamy w prawo drogą gruntową - powracając na szlak do Iłży. Przed nami, nieco po lewej stronie, czubek wieży zamkowej. Jedziemy falistym płaskowyżem pokrytym polami. Mijamy kolejną zagrodę; na domu tabliczka z adresem: Pole świętego Franciszka. Po prawej stronie mijamy krzyż. Tu należy uważać, gdyż kilka metrów drogi jest wyłożone ostrymi odłamkami asfaltu. Widok z lewej strony schował się na chwilę, by zaraz odsłonić się w całej wspaniałości. Z kolei przed nami i po prawej stronie krajobraz sprawia wrażenie, jakby się nagle urywał - teren opada tam gwałtownie. Docieramy do Krzyżowych Dróg. Rozchodzą się one stąd aż w pięciu kierunkach. I jak na szczególne miejsce przystało, stoją tu dwie małe kapliczki. A jak przystało na miejsce niesamowite - obie są puste. Ale najbardziej niesamowity jest sterczący na drewnianym słupie kloc drewna - który niegdyś wyobrażał zapewne świętego Jana Nepomucena…

Krzyżowe Drogi przejeżdżamy prosto. Szlak wznosi się przez chwilę, ukazuje się nam znowu wieża i zaczyna się długi zjazd płytkim wąwozem. Droga jest miejscami piaszczysta, ale spadek ułatwia pedałowanie. Lepiej jednak zbytnio się nie rozpędzać, gdyż zdarzają się miejsca kamieniste. Jesteśmy już blisko zamku. Z prawej strony odchodzi głęboki parów, którym można zjechać ku wschodnim przedmieściom Iłży. Nasz wąwóz robi się głębszy, ale wkrótce się rozpłaszcza. Tutaj w prawo wspina się droga z płyt betonowych. Prosto można jechać do miasta, my jednak skręcamy w prawo do zamku. Podjeżdżamy ostro. Zza wzniesienia wyłania się czubek wieży zamkowej, a po lewej stronie widzimy zabudowania Iłży położone głęboko w dolinie. Jeszcze dalej w lewo widać znowu Łysogóry. Obok tajemniczego obiektu w kształcie kopca kończą się płyty betonowe i zaczyna się zjazd. Otwiera się wreszcie pyszny widok ku północy, w prawo. Stromym wąwozem schodzi tam polna droga. My omijamy metalową zaporę i docieramy do schowanych wśród drzew ruin zamku biskupów krakowskich.

Zamek istniał już w średniowieczu. W renesansową rezydencję przekształcił go Filip Padniewski. Był on nie tylko biskupem, ale i podkanclerzym koronnym - oraz mecenasem wielu artystów. Dzięki temu bywał tu Jan Kochanowski. Najstarszą i najlepiej zachowaną budowlą zamkową jest potężna baszta. Warto na nią wejść - widoki z góry są znakomite.

By zjechać do miasta, trzeba wrócić drogą z płyt betonowych i kontynuować jazdę wąwozem. Droga, idąc potem zboczem parowu, wyprowadzi nas na ulicę świętego Franciszka. Zjazd jest ostry - warto mieć dobre hamulce, zwłaszcza że wspomniana ulica wychodzi na ruchliwą trasę. Krótsza droga z zamku do miasta prowadzi po schodach.

Więcej…

Szydłowiec - Niekłań - Chlewiska - Szydłowiec

Wycieczkę zaczynamy na stacji kolejowej Szydłowiec. Poniżej budynku dworca równolegle do torów biegnie droga asfaltowa. Ruszamy nią w prawo i po chwili skręcamy w lewo - w drogę wiodącą do Szydłowca. Po blisko 2 km wyjeżdżamy z lasu. Zbliżając się do miasta widzimy w dali zalesione wzgórza Garbu Gielniowskiego. Przejazdem podziemnym przecinamy obwodnicę. W Szydłowcu na skrzyżowaniu z ulicą Kościuszki jedziemy prosto. Z kolei docieramy do skrzyżowania z ulicą Cmentarną. W prawo dojechalibyśmy do Rynku Wielkiego; ale miasto będziemy zwiedzać w drodze powrotnej. Teraz jedziemy prosto, by za chwilę skręcić w lewo, w kierunku Bliżyna. Jedziemy wzdłuż zalewu na Korzeniówce, mając go po prawej stronie. Za zalewem znów skręcamy w pierwszą drogę asfaltową w prawo. Podążamy przez Stary Książek. Droga kończy się w Nowym Książku - i tu skręcamy w lewo. Stąd cały czas prosto przez 5 km - najpierw przez las, potem przez Budki Pierwsze. Przy stawie w Aleksandrowie odbijamy w lewo. Zaczyna się największy podjazd na naszej trasie. Wymalowane na jezdni litery PG zapowiadają premię górską; widać podążał tędy jakiś wyścig kolarski. Docieramy do rozstaju w Hucie. Jesteśmy 80 m wyżej niż Aleksandrów. Rozciąga się stąd imponujący widok na Ziemię Radomską. Na wprost - w odległości 9 km, 110 m poniżej - widoczny jest Szydłowiec. 

Udajemy się w lewo i długą prostą przez Majdanki - już łagodniej - wznosimy się do Borek. Przy ostatnich zabudowaniach droga asfaltowa odbija łukiem w lewo. W tym miejscu skręcamy w prawo - zaraz za drewnianą gajówką, zgodnie ze znakami szlaku niebieskiego. Utwardzona kamieniami dawna droga górnicza schodzi w las - najpierw łuk w lewo, potem w prawo i znów w lewo. Zaraz potem - na pierwszej krzyżówce dróg leśnych - skręcamy w prawo w nową szeroką drogę szutrową; szlak niebieski biegnie dalej prosto. Za dwieście metrów odchodzi w lewo skos ścieżka do Białego Stoku - wywierzyska Kamiennej. Z kilku otworów w zagłębieniu terenu woda wydostaje się z podziemnych pustek skalnych. Na odcinku kilkunastu metrów powstaje rwący potok, płynący po kamienistym dnie. 

Jedziemy dalej drogą szutrową - cały czas prosto, pomimo zamkniętego szlabanu - i po 2,5 km docieramy do Antoniowa. Tu skręcamy w drogę asfaltową w lewo. Wieś zachowała w większości drewnianą zabudowę. Na jej końcu, po prawej stronie spotykamy pomnik żołnierzy Okręgu Radomsko - Kieleckiego Armii Krajowej udających się na pomoc powstańcom warszawskim. Jedziemy dalej - 4 km przez las, by dotrzeć do Niekłania. Zaraz za lasem po lewej stronie parking. Z niego wychodzi w las szeroka droga gruntowa. Jak głosi napis - do Piekła Niekłańskiego jest 1600 m. Udajemy się tam bacząc na małe zielone tabliczki; skierują nas one - po kilkuset metrach w lewo, a potem w prawo. I zaraz po lewej stronie na wzniesieniu ukażą się skały Piekła. Ciągną się one przez kilkaset metrów, tworząc niesamowite kształty grzybów, kazalnic - i co kto jeszcze wyobrazić sobie zdoła... 

Z Piekła wracamy do drogi asfaltowej tą samą trasą. Podążamy dalej do Niekłania. Droga opada, bo jesteśmy już na południowych stokach Garbu Gielniowskiego; tu jednak nie ma tak gwałtownych spadków jak od strony Radomia. Na rozjeździe skręcamy w prawo - na Lelitków. Najpierw docieramy do Furmanowa. Tu zauważamy po lewej stronie pomnik i wielki dąb nazwany Hubalem. Za nim w dole staw, a za stawem - dawna huta z kamienną wieżą gichtociągową. Gichtociąg służył do podnoszenia wsadu do wielkiego pieca. Zakładu nie zwiedza się, ale warto obejść go ścieżką biegnącą dokoła. 

Ruszając dalej od dębu mijamy po obu stronach drewniane zabudowania leśniczówki. Podążając wciąż prosto asfaltową drogą przejeżdżamy przez Lelitków. Gdzie asfalt się kończy, odbijamy w prawo drogą kamienną. Po lewej stronie zaczyna się las. Znak oznajmia nam koniec Lelitkowa i tu trasa robi się piaszczysta. Pomysł pchania roweru na krótkich odcinkach nie będzie od rzeczy. Niebawem jednak trakt zyskuje kamienne utwardzenie. Przed nami najdłuższy leśny odcinek szlaku. Na rozstaju jedziemy w prawo skos. Dalej cały czas trzymamy się drogi wyglądającej na główną. Na skrzyżowaniu pięciu traktów nasza droga główna robi zawijas - w prawo i zaraz w lewo. Dla pewności: na łuku w prawo mijamy boczną drogę w lewo; na łuku w lewo - dwie drogi w prawo. I dalej wciąż prosto - i lekko pod górę. Na wierzchowinie po lewej stronie wieża przeciwpożarowa. Niezmiennie podążamy prosto. Droga zaczyna się obniżać - coraz bardziej stromo. I w końcu wyjeżdżamy z lasu prosto na chałupę w Skłobach. Tu odbijamy w prawo. W osi drogi mamy daleki widok na przedpole Garbu Gielniowskiego. Zjazd robi się ostrzejszy i zaczyna się asfalt. Na łuku w prawo ukazuje się nam Skłobska Góra, piętrząca się ponad Skłobami. Przy remizie i kapliczce świętej Barbary - Skłoby to dawna osada górnicza - skręcamy w lewo. Po prawej stronie mocno wcięta dolinka Jabłonicy; na przeciwnym zboczu leży druga część Skłobów zwana Górką; ponad nią - zalesiony stok Skłobskiej Góry. Podążamy cały czas w dół. Za łukiem drogi mijamy mostek na Jabłonicy. Docieramy do Stefankowa. Tu, przy pomniku pomordowanych przez hitlerowców mieszkańców wsi, nasza droga dochodzi do poprzecznej. Skręcamy w lewo, a niebawem, za znakiem "ustąp pierwszeństwa" - w prawo. Po lewej stronie mamy las. Tuż przed wjazdem na główną drogę Przysucha - Szydłowiec w głąb lasu odchodzi aleja do cmentarza ofiar ze Skłobów i Stefankowa. W osi alei od zieleni drzew odcina się pomnik z miejscowego piaskowca. 

Po zwiedzeniu cmentarza dojeżdżamy do głównej drogi i skręcamy w prawo. Docieramy do Chlewisk. Za odejściem drogi do Woli Zagrodniej (w prawo), po lewej stronie widzimy kamienne czworaki dla pracowników chlewiskiej huty. Dalej po tej samej stronie lewej stronie tablice zachęcają do zwiedzenia pałacu Odrowążów. Przy charakterystycznym murowanym zegarze skręcamy w prawo na Stąporków. A możemy też na chwilę pojechać dalej prosto - by zobaczyć staw z kapliczką świętego Jana Nepomucena na wyspie. 

Docieramy do XIX - wiecznej huty żelaza. To bodaj najlepiej zachowany tego rodzaju obiekt w Polsce. Po długim zwiedzaniu ruszamy od bramy z powrotem, by po chwili skręcić w prawo. Droga idąc łukiem zmierza do kościoła. Kościół też warto zwiedzić - późnogotycki, kamienny, z kręgu fundacyjnego Odrowążów. Na skrzyżowaniu nieopodal kościoła udajemy się w prawo - do Stanisławowa. Z kolei w Stanisławowie na skrzyżowaniu jedziemy prosto - i tu kończy się asfalt. Podążamy zgodnie za znakami szlaku czerwonego. Na rozstaju przy kapliczce lekko w lewo skos. Wkrótce ukazuje się panorama Szydłowca. Przed zabudowaniami droga się kończy - i tu skręcamy w lewo. Po chwili docieramy do drogi asfaltowej. Skręcamy w prawo - i zaraz stajemy przy szydłowieckim zamku. Stąd nie sposób nie trafić na Rynek Wielki. A o drogę do stacji - to już można się zapytać...

Więcej…

Radom - Jedlińsk

Tym razem wybieramy się do Jedlińska - przez Jastrzębię i Bartodzieje. Ruszamy z placu Konstytucji w górę ulicy Żeromskiego. Przy Łaźni skręcamy w lewo, w ulicę Niedziałkowskiego. Kiedyś nazywała się ona Piaski. Więcej piasków na naszej drodze nie będzie - wiedzie ona cały czas asfaltem. Skręcamy w prawo w ulicę Struga. Za mostkiem na Potoku Północnym zaczyna się długi podjazd. Na górze, za Radomiakiem, jedziemy w lewo, ulicą Zbrowskiego. Zaraz ukazuje się nam daleki widok ponad doliną Potoku Gołębiowskiego. Zaczyna się stromy zjazd. Przekraczamy ulicę 11 Listopada i mijając Gołębiów I i Gołębiów II, a następnie dawną wieś, która dała nazwę tym osiedlom, docieramy do obwodnicy - ulicy Żółkiewskiego. Przecinamy ją i podążamy prosto. Domy po lewej stronie to Brzustówka. W dali bloki Michałowa i szpital na Józefowie. Las Kapturski, wyżej położony, widać ponad blokami. Nasza droga przecina linię kolejową do Warki. Z przejazdu imponujący widok na elektrociepłownię. Mijamy Starą Wolę Gołębiowską, następnie elektrociepłownię, i zaraz Nową Wolę Gołębiowską, po czym wkraczamy w otwarty krajobraz. Na horyzoncie po prawej stronie Puszcza Kozienicka. Zaczyna się łagodny zjazd do doliny Pacynki. Po lewej oczyszczalnia ścieków. Jak na oczyszczalnię przystało, położona jest w pobliżu najniższego punktu gminy Radom. Punkt ów - około 130 m n.p.m - znajduje się poniżej ujścia Pacynki do Mlecznej. Natomiast najwyższe miejsca w gminie to wzniesienia w Kończycach i na Potkanowie, przekraczające 200 m n.p.m. W granicach gminy Radom mamy zatem ponad 70 metrów różnicy wysokości. Dla porównania - wieże Katedry mają po 72 metry.

Mijamy Lesiów i jedziemy cały czas prosto. Za Wojciechowem po prawej stronie pod lasem cmentarz. Za nim krótki zjazd. Ukazuje się nam Jastrzębia. Przed wsią po prawej stronie jeziorko, a po lewej murowana kapliczka z figurką świętego Jana Nepomucena. Tego świętego często będziemy spotykać nad wodami - na pamiątkę tego, że zginął on śmiercią męczeńską zrzucony z mostu do praskiej Wełtawy. Król czeski nie zdołał go zmusić do wyjawienia tajemnicy spowiedzi.

W Jastrzębi widzimy po lewej stronie duży budynek gminny, po prawej zauważamy nowy kościół - i przed nim skręcamy w lewo. Jeszcze spory kawałek jedziemy wśród zabudowań. Potem droga wchodzi w las i łagodnie się obniża do doliny Radomierzy. Rzeka ta znana jest obecnie pod banalną nazwą Radomki. Czyż tradycyjna Radomierza nie brzmi stokroć lepiej? Las po lewej stronie kończy się malowniczym piaszczystym wzgórkiem, porosłym jałowcami i niskimi sosnami. U jego podnóża jeziorko, starorzecze Radomierzy. Rzekę przekraczamy po drewnianym moście i długo jedziemy dnem doliny. Dlaczego jest ona taka rozległa? Bo to pradolina - odpływały nią wody z topiącego się lądolodu. Okres, kiedy jego czoło znajdowało się właśnie tutaj, zwany jest stadiałem Radomki.

Dolinę opuszczamy wjeżdżając w zabudowania Bartodziejów. Tu zaraz rozstaj - droga prosto do Łukawy, my skręcamy w lewo. Jadąc wciąż przez Bartodzieje mijamy po prawej stronie godną uwagi murowaną kapliczkę słupową. Naprzeciw niej, po lewej stronie drogi zaczyna się zadrzewiony obszar, który kiedyś był parkiem dworskim. Po chwili zauważamy w nim prześwit, którym dawniej prowadziła droga - wprost do dworu. Leżące w poprzek drzewo, budynek z zapadłym dachem w ogromnych chaszczach nie wyglądają zapraszająco. Tym bardziej warto tam zboczyć - wkrótce może się całkiem zawalić. A teraz można jeszcze zobaczyć dworek z kolumnowym gankiem i wieżyczką, obok oficynę, a z tyłu krajobrazowe założenie parkowe na zboczu doliny Radomierzy.

Wyjeżdżamy z Bartodziejów. Po lewej stronie otwiera się rozległy widok na dolinę. Po wysokim nasypie przebiega tędy linia kolejowa. Przekraczamy ją przy stacji Bartodzieje - choć jest to już Lisów. Gołębiów, Michałów, Józefów, Lesiów, Wojciechów, Lisów... Końcówka „-ów” jest charakterystyczna dla Małopolski, do której historycznie należy i ziemia radomska. A jesteśmy już bardzo blisko granicy z Mazowszem. Przez kilkaset lat była to granica państwowa. W Lisowie drogowskaz na Bierwce. Nazwę tę wywodzi się od brania jeńców, właśnie z niedalekiego Mazowsza. A na północ od Jedlińska są Zawady - miejsce, gdzie wadzono się, oczywiście z sąsiadami zza granicy.

Jedziemy dalej, cały czas krawędzią doliny Radomierzy. W prawo odchodzi droga, jakby pilnowana przez dwa posągi po przeciwnych jej stronach. Figury są kamienne, z piaskowca szydłowieckiego. Zbaczamy tutaj do kościoła, ukrytego wśród kasztanowców, za kamiennym murem. Przy kościele stara drewniana dzwonnica. Wracamy do głównej drogi i podążamy dalej prosto. Za Piasecznem znów rozległy widok na dolinę. Zbliża się kościół w Jedlińsku. Wsparta potężnymi przyporami świątynia wygląda jak budowla obronna. Przy cmentarzu zjazd a na dole rondo. W prawo drogowskaz do wspomnianych wyżej Zawad. Skręcamy w lewo, przekraczamy mostek na Tymiance i docieramy do jedlińskiego rynku. Od placu Konstytucji przejechaliśmy niecałe 25 kilometrów.

Więcej…

Wycieczka: Bytom-Radzionków-Świerklaniec-Rogoźnik

Kolejną wycieczkę proponuje nad dwa zbiorniki wodne leżące obok siebie.Jak dojechać z Bytomia do radzionkowa nie opisuję są znaki drogowe dojazd jest prosty.W Radzionkowie jedziemy ul.Św.Wojciecha do granic miasta przez tory kolejowe ale przy opuszczonym szlabanie nie przechodzimy bo pociągi tam pędzą i już nie jeden rowerzysta tam został.....Przy stacji "LOTOS" skręcamy w lewo i wjeżdżamy do Orzecha.Przy granicy miejscowości stoi fotoradar wiec UWAGA na prędkość.Dojeżdżamy ndo ronda skręcamy na prawo do kolejnego skrzyżowania i znów w prawo.Dojeżdżamy do bramy głównej parku.Brama to może zbyt przesadzone określenie gdyż jest to jakieś szkaradztwo a prawdziwa brama wjazdowa do parku stoi w Chorzowie przed wejściem do ZOO.Po wjeździe do parku mijamy różnego rodzaju pięknę drzewa często z tabliczkami informacyjnymi o gatunku.Jadąc dalej parkiem po prawej znajduje sie Pałac Kawalera część dawnej rezydencji która pod koniec wojny została zniszczona przez wojska radzieckie.Troszke dalej znajduję się piękna fontanna z elementami zwierzęcymi i staw gdzie co sobota pary nowożeńców robia sobie zdjęcia.Lewą lub prawą strona docieramy do zbiornika Kozłowa Góra lub przez niektórych nazywanego Jezioro Świerklaniec jest to sztuczny zbiornik zaopatrujący w wodę prawię połowe Sląska.Jadac w prawo po nasypie dojeżdżamy do ul.Brynickiej i jadąc nia prosto mijamy zbiornik po lewej stronie.Wjeżdżamy do gminy Bobrowniki i na skrzyżoaniu skrecamy w prawo nastepnie po 200 metrach w lewo i wśród domów jednorodzinnych dojeżdżamy do lasu.Jedąc prosto dojeżdżamy do miejscowości Rogoźnik i zbiornika o tej samej nazwie.Jest to popularne miejsce odpoczynku mieszkańców.Jeśli jest lato można zarzyć kąpieli,wokół zbiornika dużo punktów gastronomicznych tak że nie ma problemu z jedzeniem i piciem.Powrót do Bytomia tą samą trasą.Wg moich obliczeń ma ona około 40 kilometrów.Polecam.CDN.

Więcej…

Wycieczka: Chmielnik i okolice (województwo świętokrzyskie)

Jako że mało gdzie możemy znaleźć teksty promujące województwo świętokrzyskie postanowiłem wam przedstawić jedną trasę znajdującą się w moich okolicach. 
Startujemy w Chmielniku (miasteczko między Kielcami, a Buskiem) jedziemy na ulicę Leśną. Jedziemy nią prosto, a następnie za ok. 2 km skręcamy w polną drogę. I tu już się zaczyna prawdziwa jazda. Po przejechaniu 1 km skręcamy w lewo, gdzie dojeżdżamy do starej, lecz wciąż czynnej "kamionki". Jedziemy prosto wzdłuż wykopaliska i dojeżdżamy do kamieniostej drogi prowadzącej na wieś Suliszów. Jedziemy cały czas prosto, aż dojedziemy do wioski, tam musimy skręcić w lewo na drugim zakręcie. I znów jedziemy prosto. Po drodze miniemy małą rzeczkę, a szczęściaże mogą napotkać stada saren. 
W tym miejscu interesująca jest również duża ilość stojących wierzyczek dla leśniczych. Gdy dojedziemy do kamienistej drogi skręcamy w lewo, a następnie za 0k. 800 m w prawo. Tą drogą jedziemy już cały czas, aż doejdziemy do wsi Holendry, po drodze musimy minąć tory. We wsi Dojeżdżamy do drogi nr 78. Wjeżdząmy na nią skręcając w lewo i wracamy do domu.
Cały wypada wyniesie ok. 25 km. Lecz dla spragnionych wrażeń w okolicah Chmielnika jest jeszcze wiele polnych oraz leśnych dróg. 

Więcej…

Wierchomla - rowerem przez Beskid Sądecki

Miejscowość Wierchomla położona jest w samym sercu lasów Beskidu Sądeckiego z dala od tras szybkiego ruchu i tłumów ludzi. To miejsce, w którym będziesz mógł nacieszyć się pięknem dzikiej przyrody oraz ciszą i spokojem. Wierchomla jest rajem dla rowerzystów. Każdy kto kocha rower znajdzie w Wierchomli coś dla siebie. Jak co roku, już od maja rozpoczyna się cykl zawodów w DownHillu, UpHillu czy MTB, które co roku ściągają pod stację narciarką Dwie Doliny rzesze zawodników i widzów. Zabawa jest niezapomniana i trwa od rana do późnego wieczora. 

Tym, którzy od sportów ekstremalnych wolą wycieczki krajoznawcze możemy polecić Wierchomlę jako bazę wypadową do zwiedzania przepięknych okolic Beskidu Sądeckiego. Nocleg zapewni kompleks Dwie Doliny, który feruje również wypożyczalnię jednośladów dla osób bez własnego sprzętu. W lecie działa wyciąg krzesełkowy o długości 1600 m, który ułatwi dostanie się na grzbiet nad Wierchomlą. Dalej można ruszyć jednym ze szlaków turystycznych prowadzących szczytami przez malownicze miejscowości i miejsca ukryte na terenie Popradzkiego Parku Krajobrazowego. Całodzienna wycieczka pozwoli poznać wspaniałe zabytki pozostałe pod dawnych mieszkańcach tych ziem Łemkach. W okolicy, koniecznie trzeba zobaczyć dawne cerkwie gr. - kat. Oraz zabytki składające się na szlak architektury cerkiewnej w: Andrzejówce, Miliku, Dubnem, Leluchowie, Jastrzębiku, Szczawniku, Wierchomli Wielkiej, Złockiem, Żegiestowie, Wojkowej oraz najstarszą z XVII wieku znajdującą się w Powroźniku. W pobliskiej Krynicy Zdrój można spędzić czas w pijani wód, pospacerować deptakiem lub wjechać na najwyższy szcyt okolicy czyli Jaworzynę. Rodzinna wyprawa rowerowa przyniesie na pewno mnóstwo wrażeń i dobrej zabawy. Jak twierdzą stali bywalcy odwiedzający Wierchomlę - góra zjazdowa i okolica są dobre na każdą porę roku. Za każdym razem dostarczają nowych wrażeń i niezapomnianych widoków.

Przykładowe trasy rowerowe: 
1)Ze zdroju do zdroju przez góry" - trudna  
Krynica - Słotwiny - Przysłop - Runek (1080 m) - schr. "Nad Wierchomlą" - Jaworzynka - Szczawnik - Muszyna – Krynica. Dystans - 36,6 km 840 m, czas - 3:20 h

2)"Przez Małe Pieniny" - trudna  
Piwniczna - Obidza (930 m) - grzbiet Małych Pienin - Szczawnica - Jaworki - Obidza – Piwniczna. Dystans 58,5 km, przewyższenie 1260 m, czas 5:40 h

3)"Delicje dla koneserów" - bardzo trudna  
Muszyna - schr. "Nad Wierchomlą" - Pusta Wielka (1061 m) - Żegiestów - Palenica - rez. "Las Lipowy Obrożyska" – Muszyna. Dystans 36,0 km, przewyższenie 860 m, czas 4:20 h

4)"W dzikim krajobrazie wzdłuż granicy" - trudna 
  Krynica - Tylicz - Muszynka - Okopy Konfederatów Barskich - Dubne - Leluchów -  
  Muszyna – Krynica. Dystans 53,6 km, przewyższenie 840 m 4:40 h

5)"Widokowa pętla dla mistrzów" - trudna 
  Szczawnica - schr. pod Bereśnikiem (773 m) - Dzwonkówka (983 m) - Jaworzynka  
  (936 m) - Okrąglica - Brzyna - Obidza - Piwniczna-Zdrój – Wierchomla. Dystans 
  41,2 km, przewyższenie 1320 m, czas 4:00h

6)"Krótko, lecz treściwie" - bardzo trudna 
  Rytro - Wielki Rogacz (1182 m) - Obidza - Eliaszówka (1023 m) - Piwniczna-Zdrój 
  – Wierchomla. Dystans 35,0 km, przewyższenie 950 m, czas 4:00 h

7)"Pasmem Jaworzyny Krynickiej" - trudna 
  Krynica - Czarny Potok - Jaworzyna Krynicka (1114 m) - Runek - Hala Łabowska 
  - Hala Pisana - Makowica – Rytro. Dystans 33,3 km, przewyższenie 810 m, 
  czas 3:30 h

więcej na www.dwiedoliny.pl

Więcej…

Z ENERGĄ Szlakiem Zamków Gotyckich

Cykliści z ENERGI po raz kolejny wyruszają w drogę! Wiosenny Rajd Rowerowy energetyków z Kalisza, Ostrołęki i Olsztyna tym razem wiedzie "Szlakiem Zamków Gotyckich". Trasa tegorocznej wyprawy liczy ponad 1200 kilometrów.
1
Najdłuższa wyprawa

VI Wiosenny Rajd Rowerowy "Szlakiem Zamków Gotyckich" rozpoczyna się 4 maja w Gdańsku. Cykliści zmierzą się z niełatwą trasą w północnej części Polski. Przez Bytów, Człuchów i Świecie dojadą do Gniewu, skąd wyruszą na Malbork. W dalszej drodze odwiedzą zamki i ruiny warowni, zdobywając m.in. Kwidzyn, Golub-Dobrzyń, Nidzicę, Lidzbark Warmiński i Ryn. Wyprawa zakończy się 15 maja w Ostrołęce. Pełni energii rowerzyści przejadą ponad 1200 kilometrów - to najdłuższa trasa w sześcioletniej historii rajdu.

Spotkanie z historią

W minionych latach cykliści z ENERGI przejechali wszerz i wzdłuż niemal całą Polskę. Zmierzyli się m.in. z Sudetami, poznali Szlak Polskich Latarni Morskich, a w ubiegłym roku pokonali na rowerach ponad 1000 kilometrów, jadąc od źródeł aż po ujście Wisły. Łącznie przemierzyli ponad 4000 kilometrów.

Tegoroczna wyprawa będzie zarówno próbą sił energetyków, jak i wspaniałym spotkaniem z historią zamkniętą w murach warowni sprzed setek lat. Jak poradzą sobie z niełatwą trasą i zmęczeniem? Przekonamy się o tym już wkrótce!

Rajd odbywa się dzięki wsparciu organizacyjnemu firm ENERGA-OPERATOR SA, ENERGA Elektrownie Ostrołęka SA, ENERGA Obsługa i Sprzedaż Sp. z o.o. oraz związku zawodowego MZZP ENERGA OEK.

Więcej…

Welocypedem przez półwysep malajski

Zapraszam do obejrzenia klipu (w 3 częściach) z wyjazdu rowerowego na pół. malajski.
Wyjazd odbyliśmy na przełomie stycznia i lutego 2009.


 


 


Zapraszam do odwiedzenia naszej strony, na której znajdziecie więcej tekstów i zdjęc, z tego i innych wyjazdów.

www.welocypedy.pl

Więcej…

DuszakTeam Ekspedycja Andy

DuszakTeam - Ekspedycja AndyZrealizowane plany braci Duszak Team mają konkretny obraz i pełne kształty, które już teraz można zobaczyć na własne oczy. Zostały one zwizualizowane w tej oto relacji, na której obejrzenie już dzisiaj zapraszamy.

 

Film pokazuje, w jakim stylu Marek i Paweł zdobyli szczyty i podążali na dwóch kółkach poza horyzont tego, co znane, bezpieczne i typowe.Poznaj prawdziwy, namacalny charakter wyprawy Duszak Team w Andy. Poczuj się uczestnikiem podróży w dalekie zakątki naszego globu. Wtop się w charakter i urok zwiedzania świata na trzech kółkach. Nie musisz się nigdzie ruszać sprzed monitora komputera. Nie ma potrzeby napinania mięśni i brania udziału w próbach wytrzymałościowych. Chociaż wyprawa w Andy liczy się nie tylko w ilości niepowtarzalnych widoków i liście osiągniętych celów, ale również w ilości wylanego potu, w częstotliwości nabierania w płuca powietrza, w silne trzymania kierownicy oraz w determinacji we wprowadzaniu w ruch opon rowerów, to śledząc jej historię, nie trzeba zamieniać fotela na rower. Tych, którzy po obejrzeniu filmu chcieliby poczytać relację z wyprawy, już wkrótce zapraszamy na stronę www.wyprawy.org

 

Dorota Trzcińska

 

 

Więcej…

Historia pewnego skrótu

Ten dzień dał nam solidnie w kość. Zaczęliśmy od próby znalezienia skrótu która pozwoli nam nie jechać główną drogą. Próby. Próba ta nauczyła nas, że jeśli na mapie kreska drogi jest narysowana podejrzanie prosto, to najprawdopodobniej autor mapy kreśląc ją opierał się na niepotwierdzonych podaniach ludowych "że kiedyś była droga przez gaje palmowe".

Dalej nie szło nam wcale lepiej. Kilkakrotnie dziewczyny jadące z przodu nie zatrzymywały się na skrzyżowaniach gdzie mieliśmy skręcić. Trzeba było czekać. Nie obyło się bez nerwowych dyskusji, o to, a pogoda tego dnia nas nie rozpieszczała. Mimo że było chłodniej niż we wcześniejsze dni, to było bardzo parno, co odbierało nam siły i nikt nie był szczęśliwy z dodatkowego wysiłku.

Tego dnia, jak i dzień wcześniej cały czas jechaliśmy w pewnym oddaleniu od wybrzeża

i każdy marzył o odpoczynku na plaży.

Zapraszamy również do obejrzenia zdjęć z tego i innych wyjazdów, na naszą stronę www.welocypedy.pl

 

 

Więcej…

Chrzanów- V Rajd Rowerowy z Okazji Dnia Dziecka-relacja

 

Dzień 13 czerwca był dla nas (jako organizatorów) zagadką. Oczywiście byliśmy pewni, że tego dnia odbędzie się V Rekreacyjny Rajd Rowerowy z okazji Dnia Dziecka, ale nie wiedzieliśmy jak wyjdzie taki rajd w połączeniu z obchodami 50-lecia Powszechnej Spółdzielni Mieszkaniowej. Wielką niewiadomą była dla nas też pogoda, która ostatnimi czasy lubiła się często zmieniać.

 

O godzinie 7:30 gdy zajmowaliśmy się ostatnimi sprawami związanymi z przygotowaniami byliśmy już pewni, że dzisiejszy dzień będzie pochmurny. O godzinie 8 zaczęły się zapisy na rajd, a o 9:10 wyruszyliśmy. Wyruszyliśmy, a nie było nas tak mało, bo około 200 osób. Kolejno ulicami Okrzei, Wyszyńskiego i Europejską powoli kierowaliśmy się w stronę Puszczy Dulowskiej. W puszczy na ławkach niedaleko Ośrodka Łowieckiego miał miejsce pierwszy postój, gdzie  spośród dzieci i młodzieży- przecież to rajd z okazji dnia dziecka- rozlosowaliśmy nagrody w postaci sprzętu rowerowego oraz sympatycznych maskotek. Po postoju ruszyliśmy dalej w stronę Nieporazu  i robiąc pętle po ścieżkach w puszczy wróciliśmy w miejsce naszego postoju, skąd już wracaliśmy tą samą drogą.

 

Na mecie rajdu każdy z uczestników mógł się posilić grochówką lub żurkiem, a także w oczekiwaniu na losowanie nagród korzystać z atrakcji jakie zorganizowała Powszechna Spółdzielnia Mieszkaniowa z okazji swojego 50-lecia.

 

A czekać było na co- nowych właścicieli wypatrywały 4 rowery (jeden zakupiony przez Komisję Turystyki Kolarskiej PTTK Chrzanów , dzięki wsparciu finansowemu Gminy Chrzanów, drugi został ufundowany przez Pana Pawła Dudka(sklep rowerowy DuoSport ul. Świętokrzyska 9a Chrzanów), któremu bardzo serdecznie dziękujemy. Pozostałe dwa rowery zakupiła Powszechna Spółdzielnia Mieszkaniowa oraz  ich sponsor.Przyznaliśmy również nagrody w następujących kategoriach:

-najliczniejsza rodzina, którą okazali się Państwo Cygan 

-najmłodszy uczestnik jadący na rowerze indywidualnie- Iga Odrzywołek

-najstarszy uczestnik- 77 letni Antoni Baran

 

Aby uczestnicy nie odchodzili z pustymi rękami oprócz rowerów zostało rozlosowanych jeszcze ponad 50 nagród w postaci sprzętu sportowego.

Podsumowując wszystko poza pogodą przebiegło według planu.

Humory dopisały a i  sił na przejechanie ok. 26 km wystarczyło.

 

Pragniemy serdecznie podziękować za pomoc udzieloną przy organizacji rajdu Urzędowi Miejskiemu w Chrzanowie, Komendzie Powiatowej Policji, Nadleśnictwu w Chrzanowie, Karczmie Swojskie Jadło, Powszechnej Spółdzielni Mieszkaniowej, Ochotniczej Straży Pożarnej oraz wspomnianemu wcześniej Panu Pawłowi Dudkowi. 

 

Serdecznie zapraszamy do udziału w kolejnych rajdach rowerowych.

 

                                                                                      Komisja Turystyki Kolarskiej PTTK

Więcej…

Zaproszenie na wycieczkę - welocypedem "na Ruś"

Stowarzyszenie Welocypedy.pl zaprasza na wycieczkę rowerową "Na Ruś"

Termin to 4.09-7.09
A trasa prowadzi przez część Kresów zwana Rusią Czerwoną. Ważniejsze miasta na trasie to

 

Stryj
 Stryj
 Truskawiec  Truskawiec
 Drohobycz  Drohobycz
 Sambor  Sambor

Więcej informacji znajdziesz na stronie www.welocypedy.pl

www.welocypedy.pl

 



Więcej…

Zaproszenie na wycieczkę "Śladami Janosika"

Stowarzyszenie Welocypedy.pl zaprasza na wyprawę Śladami Janosika (Orawa - Liptów - Spisz). Proponujemy wyjazd na pogranicze polsko-słowackie, do dawnej żupy liptowskiej i starostwa spiskiego. Piękne krajobrazy, małe słowackie miasteczka, zamki na skałach i dobre (choć już nie tak tanie jak niegdyś) piwo.

termin: 11-20 września
czas: 9 dni
dystans: ok. 500 km
przewidywany koszt uczestnictwa nie powinien przekroczyć 400 zł

 
 

Po więcej informacji zapraszamy na stronę www.welocypedy.pl

 

 

 


 

 

 

Więcej…

Ostrzeszów

W Ostrzeszowie powstał punkt informacyjno-promocyjny na dworcu PKP.

Stowarzyszenie Forum Rozwoju Ziemi Ostrzeszowskiej przystąpiło do realizacji zadania publicznego, wspartego dofinansowaniem przez Starostwo Powiatowe w Ostrzeszowie, w nowo utworzonym punkcie informacyjno-promocyjnym w budynku dworca PKP w Ostrzeszowie. Ostrzeszów leży w paśmie najwyższych wzniesień wielkopolski, gdzie sie znajduje sporo tras, do turystyki rowerowej. Najwyższe wzniesienia tego pasma, a zarazem województwa wielkopolskiego, to: Kobyla Góra(248m n.p.m), Bałczyna(278m n.p.m) i Ostra Góra(246m n.p.m).

Serdecznie zapraszamy na turystykę rowerową do Ostrzeszowa.

Więcej…

Strona 14 z 16

Polecamy: portal społeczności dla miasta chrzanów i najbliższych okolic | wynajmij na imprezę limuzyny bydgoszcz | usługi Sprzątanie Kraków tanie i skuteczne, polecamy usługi fotograficzne fotografia ślubna tarnowskie góry i śląsk. Ćwiczenia jogi na śląsku Joga Gliwice i okolicach. A jeśli już jesteśmy przy temacie ćwiczeń to zobacz koniecznie klub sportowy katowice, zajęcia fitness, sztuki walki i relaksacyjne