
15 sierpnia w Rydułtowach odbyło się spotkanie dla uczczenia działalności wieloletniego trenera i wychowawcy wielu pokoleń kolarzy Karola Łukoszka. W spotkaniu udział wzięli trenerzy, kolarze, prezesi oraz przyjaciele stworzonego przez Karola Łukoszka klubu kolarskiego z Czernicy. Tuż po wojnie, a później także w latach 50-tych i 60-tych miejscowi kolarze osiągali wiele sukcesów, dominując momentami w polskim peletonie.
Jak wspominano na spotkaniu, pojawienie się na starcie kolarzy z Czernicy skutecznie zniechęcało do walki zawodników z innych polskich klubów. Ta potęga zbudowana została dosłownie na podwórku państwa Łukoszków. To tam spotykali się zawodnicy przed wyruszeniem na trening czy wyścig. Pani Łucja, do dziś traktowana przez byłych kolarzy jak matka, dbała o to, by wszyscy byli najedzeni i mieli w bidonach ciepłą herbatę. Były to lata pionierskie polskiego kolarstwa, kiedy trzeba było zdobywać nie tylko doświadczenie, ale i pieniądze pozwalające na zakup sprzętu oraz dojazd na wyścigi rozgrywane w całym kraju. Te pionierskie czasy są dziś źródłem wielu anegdot, które opowiadano chętnie podczas spotkania. Jego uczestnicy wspominali między innymi słynną Syrenkę, którą kolarze z Czernicy wraz z trenerem przemierzali Polskę w drodze na start. Własnoręcznie zbudowany bagażnik na koła wielokrotnie sprawiał problemy, jednak radzono sobie z nimi najbardziej wymyślnymi sposobami. Najważniejsze jednak, jak wielokrotnie podkreślali uczestnicy spotkania, były wizja i upór trenera, całkowicie oddanego kolarstwu i swoim wychowankom. Bo Czernica nie była wyłącznie klubem nastawionym na osiąganie wyników sportowych. Co najmniej równie ważne było dla Karola Łukoszka wychowanie swoich podopiecznych na mądrych ludzi, dążących uczciwą droga do sukcesu zarówno w sporcie jak i w życiu.

Przez klub w Czernicy przewinęły się setki zawodników. Podopieczni trenera Łukoszka 8 razy sięgali po Mistrzostwo Polski a tytuły Mistrza Śląska trudno dziś zliczyć. Warto dodać, że w tamtych latach Śląsk był jednym z najsilniejszych okręgów kolarskich i sięgnięcie po tytuł mistrzowski nie było rzeczą łatwą. Najsłynniejszym z zawodników Karola Łukoszka był Józef Gawliczek, który po zakończeniu kariery kontynuował pracę swojego wychowawcy. Największe sukcesy Gawliczka, organizatora spotkania w Rydułtowach, to zwycięstwo w Tour de Pologne 1966, trzykrotny tytuł Górskiego Mistrza Polski, triumfy w wyścigach Dookoła Anglii (Milk Race), Dookoła Serbii i Dookoła Rumunii.
Warto pamiętać o ludziach, którzy budowali kolarstwo w trudnych, powojennych latach, bo to oni tworzyli podwaliny pod największe sukcesy Polaków w tej dyscyplinie. Karol Łukoszek, jego żona Łucja czy Józef Gawliczek, zasługują na to, by dzisiejsi kibice kolarstwa znali i docenili ich pracę.

Stoją od lewej: Antoni Smyczek, Czesław Sąsiadek, Ryszard Rezner, Henryk
Hajduk - wiceburmistrz miasta Rydułtowy, Stefan Ziętek, Damian
Mrowiec - starosta rybnicki, Michał Adamczyk, Bogdan Wodok,
Zbigniew Ilski, Andrzej Przeliorz, Aleksander Hallas, Tomasz Czerwiecki
- prezes LZS Katowice, Adam Krupa, Alojzy Koźlik - skarbnik
klubu, Stanisław Gębalczyk, Damian Jankowski, Andrzej Szweda, Zenon
Piechulek, Eugeniusz Bralich, Henryk Ślęczka, Walter Dudek, Walerian
Pukowiec, Rajnold Mołdrzyk, Henryk Palarz, Ireneusz Zniszczoł, Paweł
Dudek - prezes LKK Rydułtowy- Wodzisław Śl., Tadeusz Fojcik,
Stanisław Tęlżycki - kierownik sekcji.
Siedzą od lewej: senator Antoni Motyczka, Łucja Łukoszek, Karol Łukoszek
- trener, Józef Gawliczek, Adam Probosz - dziennikarz
Eurosportu, Stanisław Probosz
Komentarze (0)

Napisz Komentarz
| « poprzednia | następna » |
|---|
